Niespodziewany rekord Polski. World Relays blisko. Cztery dni prawdy
Sztafety mieszane 4x400 metrów już kilka lat temu zameldowały się w globalnych imprezach, przyniosły nam zresztą wiele radości. A teraz World Athletics coraz mocniej stawia na mikst 4x100 metrów - za rok będzie już walka w tej konkurencji o mistrzostwo świata w Pekinie, za dwa lata - na igrzyskach w Los Angeles. Kluczem w kwalifikacjach ma być World Relays, który już za pięć tygodni odbędzie się w Gaborone. A Polscy nie mieli do dziś kwalifikacji. PZLA podjął ryzyko, zorganizował dla naszej sztafety rywalizację w zimnym i deszczowym Lublinie. Wynik chyba przerósł oczekiwania.

Rywalizacja w Botswanie, 2 i 3 maja, na dobre zacznie międzynarodową rywalizację w sezonie letnim. Rok temu wcześniej odbywały się mityngi Diamentowej Ligi, teraz pierwszy z nich zaplanowany jest dopiero na 8 maja, w Dosze.
Wcześniej sprinterzy ruszą właśnie do Gaborone - lokalizacja nie jest przypadkowa. Botswana coraz mocniej liczy się w biegach krótkich, to już nie tylko Letsile Tebogo, król 200 metrów podczas igrzysk w Paryżu. W Tokio zawodnicy z tego kraju wywalczyli trzy medale, Collen Kebinatshipi zachwycił w finale 400 metrów, był najlepszy. A złoto dorzuciła także sztafeta 4x400 metrów, już z Tebogo. Teraz kraj szykuje się na lekkoatletyczne święto na początku maja.
Polscy sprinterzy też mieli już pewne kwalifikacje w niektórych konkurencjach: trzy sztafety - 4x100 m kobiet, 4x400 m kobiet oraz mikst 4x400 metrów - uzyskały ją dzięki występowi w finale MŚ w Tokio. Męska sztafeta 4x100 metrów jest w rankingu 18., ma sześć pozycji zapasu. A ta dłuższa, 4x400 metrów, której zabrakło w Tokio, zajmuje 19. pozycję. Tu też kwalifikują się 24 zespoły.
Brakowało zaś na tej liście miksta 4x100 metrów: najmniej popularnej dotąd sztafety, którą mogliśmy oglądać w akcji podczas zeszłorocznego World Relays w Kantonie. Wtedy Polacy zgubili pałeczkę, stawka zresztą była mniejsza, ta konkurencja nie znalazła się jeszcze w programie jesiennych MŚ w Tokio. Tyle że za rok już będzie, podobnie jak i za dwa lata w igrzyskach. Mało tego, będzie w Birmingham, w ostatnim dniu tegorocznych mistrzostw Europy - 16 sierpnia.

Biało-Czerwoni podjęli więc próbę wskoczenia do rankingu World Athletics, by mieć szansę w Gaborone. Choć bez największej gwiazdy polskiego sprintu - Ewy Swobody.
Najlepszy bieg w historii polskiej sztafety 4x100 metrów. I to nie jest Prima Aprilis
Szefowie PZLA mieli do wyboru kilka opcji startowych, niektóre wiązały się z wylotem do Afryki lub Ameryki by tam powalczyć o czas dający przepustkę na World Relays. Gonił jednak termin - listy zamkną się już w najbliższą niedzielę, we wtorek zaś World Athletics ogłosi uczestników zmagań. Uznano więc, że o wystarczający czas warto powalczyć w domu, kadrowicze szykowali się w Lublinie. A wśród nich m.in. uczestnicy ostatnich halowych mistrzostw świata: Oliwer Wdowik, Dominik Kopeć czy Magdalena Stefanowicz.

Sprinterska kadra była liczna, została podzielona na dwie drużyny, a w stawce znalazła się też Ukraina, podobnie walcząca o przepustki do Gaborone. 24. pozycję dawał czas 42.54 s Czechów, ale było jasne, że trzeba pobiec dużo szybciej. Bo kwalifikacji nie mają na razie także i Amerykanie (też zgubili pałeczkę w Kantonie rok temu), ale i kilka innych mocnych ekip. A w weekend zapowiada się kilka biegów w różnych lokalizacjach, m.in. w Miramar koło Miami.
Polacy spisali się dziś w Lublinie znakomicie - mimo zimna (7 stopni) i siąpiącego deszczu. Zaczął Wdowik, później biegła Magdalena Niemczyk, łuk należał do Kopcia, a ostatnia prosta: do Stefanowicz. I jeszcze na początku musiała gonić swoją koleżankę z kadry Emilię Wójtowicz.
Triumfatorzy uzyskali czas 41.62 s - najlepszy w historii naszej lekkoatletyki. O 6 setnych lepszy od uzyskanego we wrześniu 2012 roku podczas mityngu ISTAF w Berlinie.
Ten rezultat dał Polsce awans na 14. miejsce w rankingu "Road to Gaborone", a to oznacza aż 10 pozycji zapasu. I niemal pewność wyjazdu do Botswany. W stolicy tego kraju będzie się też toczyła rywalizacja - w obu sztafetach mieszanych - o prawo występu we wrześniowej pierwszej edycji World Athletics Ultimate Championships w Budapeszcie.
Ukraina uzyskała z kolei czas 42.19 s, skończyła bieg tuż za naszą drugą drużyną (Patryk Krupa, Monika Romaszko, Łukasz Żak, Emilia Wójtowicz - 42.11 s). Ale też jest na pozycji dającej w tej chwili kwalifikację - ma cztery miejsca zapasu.












