Niemal dwa metry, Nowicki pokonany przez Polaka. I to nie przez Fajdka
Dwa lata temu polscy lekkoatleci przywieźli z mistrzostw Europy w Rzymie tylko dwa złote medale - zawisły na szyjach Natalii Kaczmarek, dziś już Bukowieckiej oraz Wojciecha Nowickiego. O formę sprinterki możemy być spokojni, za to mistrz olimpijski z Tokio wraca po wyleczeniu kontuzji. Pierwszy start zaliczył w Dreźnie, było niemal 75 metrów. A teraz przyszedł czas na drugi - w memoriale Zdzisława Furmanka. Razem z innymi kandydatami do występu w Birmingham.

Dwa tygodnie temu Wojciech Nowicki wrócił do rywalizacji w rzucie młotem - czekał na to niemal 10 miesięcy. Musiał odpuścić mistrzostwa świata w Tokio - powodem była kontuzja, objawy dawały wiele do myślenia. - Obumarł mi mięsień, bo miałem uszkodzony nerw, noga zaczęła się zmniejszać w obwodzie. To była przyczyna wielu problemów - mówił niedawno nasz wybitny młociarz w programie "Lekkie Gadki" w TVP Sport.
Mimo 37 lat wrócił jednak na sportowe stadiony, wciąż - jak uważa - jest w stanie rzucać daleko. Choć obecne wyniki wskazują, że aby liczyć się w Europie, trzeba posyłać ponad 7-kilogramowy młot za linię 80. metra. A nawet dalej. W sobotę wieczorem w Los Angeles Francus Yann Chaussinand i Ukrainiec Mychajło Kochan uzyskali ponad 82 metry. A przecież to rywale naszych asów w walce o medale ME. Dodać można jeszcze Daniela Rabę, Bence Halasza, Volodymyra Myslyvčuka czy przede wszystkim - wicemistrza globu z Tokio Merlina Hummela.
Na pierwszy start Pawła Fajdka, też będącego po kontuzji i zabiegu, wciąż czekamy. A Nowicki, który nie musi walczyć o kwalifikację do Birmingham, jako obrońca tytułu, wystąpił już po raz drugi. I - o dziwo - w Kielcach nie był wcale najlepszy.
17. Memoriał Zdzisława Furmanka. Wojciech Nowicki gwiazdą w konkursie młociarzy
Podopieczny trenerki Joanny Fiodorow pojawił się w stawce rywalizującej w memoriale Zdzisława Furmanka. I był faworytem, choć tak Dawid Piłat (75.40 m), jak i Marcin Wrotyński (76.72 m) rzucali już w tym roku dalej. Nowicki w Dreźnie uzyskał 74.52 m, ale aż trzy próby były ponad 73-metrowe.
Tymczasem dziś nasz gigant zaczął od rzutu na 70.61 m, a w drugiej serii poprawił się na 72.73 m. I wydawało się, że to dobry wstęp do tego, by wreszcie pojawiło się choćby 75 metrów. Tymczasem młot tak daleko nie latał.

Poprawy już nie było, rywalizacja nie układała się także po myśli Wrotyńskiego. On miał tylko jeden mierzony rzut - 72.12 m z drugiej kolejki. Nie potwierdził więc świetnego wyniku uzyskanego osiem dni temu w Warszawie.
Najlepiej zaś wypadł Piłat - regularnie rzucający ostatnio po 74-75 metrów. Dziś długo prowadził z rezultatem 73.56 m z pierwszej kolejki, później poprawił się w piątej na 74.55 m. I to wystarczyło do triumfu.
W rywalizacji pań najlepsza okazała się Aleksandra Śmiech (68.85 m), trzecie miejsce zajęła Ewa Różańska (68.48 m), czwarte zaś - Katarzyna Furmanek (67.52 m). One walczą o nominację do Birmingham, na razie ma ją tylko Anita Włodarczyk. Na pierwszy konkurs czeka zaś wracająca po urodzeniu dziecka Malwina Kopron.
A w rywalizacji pań będą mogły wystąpić tylko trzy nasze zawodniczki.








![Kolejne zwycięstwo polskich siatkarzy. Tak pokonali Francję [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N2DTVJD94TSKF-C401.webp)

![F1: GP Belgii 2026. O której i gdzie oglądać wyścig? [TRANSMISJA NA ŻYWO]](https://i.iplsc.com/000N1PSAI3XFDLUK-C401.webp)