Niemal 22 m na starcie. Emocje rosły. Co z rekordem Bukowieckiego?
Aż trzy "złote" mityngi World Athletics Indoor Tour kończyły się w rywalizacji kulomiotów z pchnięcami za 22. metr, brylowali tu Amerykanie: Roger Steen i Jordan Geist. Ten pierwszy pojawił się w Toruniu, tu też przyjechali giganci: Joe Kovacs i Leonardo Fabbri. Ten drugi w RPA posłał kulę na 22.50 m, ale na powietrzu. A w Toruniu jeden z nich miał się zmierzyć z rekordem mityngu, który od lat należał do Konrada Bukowieckiego i wynosił równe 22 metry. Polak zaś z nimi walczył w tym konkursie.

Aby liczyć się w rym roku w walce o medale HMŚ, trzeba będzie pchać w Toruniu daleko poza granicę 21 metrów. A nawet bardzo daleko, choć z takim wyprzedzeniem ciężko cokolwiek przesądzać. Dość długo żaden z zawodników nie mógł przekroczyć bariery 22 metrów, aż w końcu dwukrotnie dokonał tego Jordan Geist (22.04 m), później jego wynik poprawił Roger Steen (22.07 m).
Dwaj inni giganci, Joe Kovacs i Leonardo Fabbri, rywalizację pod dachem rozpoczęli dopiero w ostatni czwartek w Lievin. Nieźle, od wyników 21.82 (Włoch) i 21.40 m (Amerykanin). Fabbri jeszcze kilka dni wcześniej w mityngu w RPA posłał kulę na 22.50 m, ten wynik trafił na szczyt światowej listy. Tu organizacja nie rozróżnia wyników pod dachem czy na powietrzu, wiatr w kuli nie ma większego znaczenia. Można się było spodziewać, że w Copernicusie, już po aklimatyzacji, są w stanie wyraźnie się poprawić. A skoro sezon halowy opuścił Ryan Crouser, to na nich skierowane są oczy kibiców.
Jak na tym tle wypada Konrad Bukowiecki? Polski gigant w kraju nie ma żadnej konkurencji, Michał Haratyk nie pcha od ponad roku, choć po ciężkiej kontuzji już trenuje. Wróci jednak latem. Konrad zaś regularnie uzyskuje wyniki ponad 20,5-metrowe, ale do walki z najlepszymi to jednak nie wystarczy.
Copernicus Cup. Konrad Bukowiecki kontra giganci
Fabbri zaczął tę rywalizację kiepsko, "nie trafił" w kulę, było odrobinę poniżej 20 metrów. Za moment już jednak Steen posłał kulę pod 21. metr, a Joe Kovacs - na 21.92 m. Już w tym momencie Bukowiecki był bliski utraty swojego rekordu mityngu.

Polak po pierwszej próbie nie był zadowolony, 20.08 m nie dawało satysfakcji. Po dwóch seriach Polak zajmował już ostatnie miejsce, nie poprawił się, a dalej rzucił choćby wicemistrz świata z Tokio - Uziel Munoz. Aż czterech kulomiotów miało już wyniki z "21" z przodu, ale czekaliśmy na to "22". Na rekord mityngu, ale też najdalszy w tym roku rzut pod dachem.
"Musi popracować nogami" - mówił w transmisji z Torunia w Polsacie Sport Artur Partyka, nasz legendarny skoczek wzwyż. Miał na myśli Bukowieckiego, który dziś - pod względem technicznym - nie mógł zgrać rąk z nogami. W połowie rywalizacji wciąż był ostatni, prowadził Kovacs, a Steen (21.62 m) zdołał pchnąć dalej niż Fabbri (21.41 m). I widać było, że Włoch też jest... rozczarowany swoimi próbami.
W czwartej kolejce praktycznie nic się nie zmieniło - Rajindra Campbell, jako piąty, pchnął ponad 21 metrów, a Bukowiecki poprawił się na 20.18 m. Tyle że wciąż był 15 cm za Munozem.
Piąte seria niczego nie zmieniła, w szóstej zaś - zgodnie z halowymi regułami tych mityngów - pojawiło się tylko trzech najlepszych. Kovacs i Steen pchnęli kiepsko, Fabbri - niemal na tym samym poziomie co dotychczas. Cztery razy w granicach 21.20 - 21.43 m, co jednak dało tylko trzecie miejsce.
Bukowiecki został więc z rekordem mityngu, ale w tej edycji Copernicusa - zajął ostatnie miejsce.
- 1. Joe Kovacs (USA) - 21.92 m
- 2. Roger Steen (USA) - 21.62 m
- 3. Leonardo Fabbri (Włochy) - 21.43 m
- 4. Chukwuebuka Enekwechi (Nigeria) - 21.22 m
- 5. Rajindra Campbell (Jamajka) - 21.07 m
- 6. Uziel Munoz (Meksyk) - 20.33 m
- 7. Konrad Bukowiecki (Polska) - 20.18 m











