Nasza mistrzyni Europy zaszalała. Przypuści atak na 45-letni rekord Polski
Nieco ponad tydzień po upadku w Bydgoszczy na Memoriale Ireny Szewińskiej, Anna Wielgosz zaszalała w mityngu Diamentowej Ligi w Sztokholmie. 32-letnia Polka wzięła udział w niesamowitym biegu, w którym uzyskała czas, jaki w naszym kraju nie był notowany od dziesięciu lat. Lekkoatletka z Rzeszowa zbliżyła się wyraźnie do rekordu Polski, który jest niepobity od prawie 46 lat. Czy rozprawi się zatem z wynikiem Jolanty Januchty? - Mam bardzo duże rezerwy w treningu i dużą przestrzeń do poprawy wyniku - zapowiedziała Wielgosz w rozmowie z Interia Sport.

Dla Anny Wielgosz, halowej mistrzyni Europy z 2025 roku i brązowej medalistki tej imprezy ze stadionu w 2022 roku na 800 metrów, bieg w Diamentowej Lidze był trzecim w tym sezonie letnim, ale drugim ukończonym.
W Rehlingen, 24 maja, Polka zajęła piąte miejsce, biegając wyraźnie powyżej dwóch minut (2.01,89 sek.). Pięć dni później w Bydgoszczy na Memoriale Ireny Szewińskiej miało być już szybko, ale niestety Wielgosz nie dobiegła do mety, bo zanotowała upadek. Odpaliła na Diamentowej Lidze w Sztokholmie.
Rekord Polki w tle boju gwiazd. Trzeci czas w historii, Keely Hodgkinson pokonana
Fantastyczny rekord życiowy. Najlepszy czas w Polsce od 10 lat
W stolicy Szwecji zajęła szóste miejsce, ale uzyskała znakomity czas - 1.57,92 sek. To jej nowy rekord życiowy. Została czwartą Polką w historii, która złamała granicę 1.58. Ostatni raz szybszy bieg zawodniczki z naszego kraju miał miejsce w finale igrzysk olimpijskich w Rio de Janeiro (2016). Joanna Jóźwik była wówczas piąta z czasem 1.57,37 sek.
Przygotowywałam się do tego wyniku i jest on naturalną konsekwencją treningu. Po mistrzostwach świata w Tokio jasne było, że mogę biegać poniżej 1.58. Byłam jednak w szoku, że osiągnęłam ten czas w takim stylu. Bieg nie był bowiem idealny, bo niemal cały czas biegłam "na zakładkę" zewnętrzną częścią pierwszego toru. Gdybym biegła przy bandzie, to mogłabym niechcący zostać z tyłu i wynik nie byłby już tak imponujący
To tylko pokazuje, że nasza halowa mistrzyni Europy, nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa w tym sezonie, który dopiero się rozkręca. 32-latka, która trenuje ze swoim mężem Marcinem Wielgoszem, twierdzi, że jest w stanie biegać jeszcze szybciej.
Na razie jest czwarta w zestawieniu wszech czasów w Polsce. Przed nią Jolanta Januchta z rekordem Polski 1.56,95 sek., Elżbieta Katolik - 1.57,26 sek. i wspomniana Jóźwik.
Jeden rekord Polski był już blisko. Zawód po halowych mistrzostwach świata i... wydłużenie snu
Już zimą Wielgosz pokazała, że latem może biegać bardzo szybko. Na mityngu w Toruniu pobiegła 1.59,47 sek., To drugi wynik w historii w Polsce. Szybciej biegała tylko Jóźwik - 1.59,29 sek. Potem przyszedł jednak zawód, bo lekkoatletka nie weszła do finału halowych mistrzostw świata w Toruniu.
- Po tej imprezie było trochę niedosytu. W końcu startowaliśmy w Polsce, ale tam nie byłam wystarczająco skupiona. Popracowałam nad tym jednak z psychologami w ostatnich miesiącach. Zaczęłam też dbać jeszcze bardziej o sen i teraz śpię nieco dłużej i spokojniej. To też przekłada się na szybsze bieganie - przyznała Polka.
Anna Wielgosz pobije 45-letni rekord Polski? "Jest w zasięgu"
Wielgosz trafiła w Sztokholmie na naprawdę niesamowity bieg. Aura była idealna, a do tego było bardzo szybko. O zwycięstwo biły się Szwajcarka Audrey Werro i Brytyjka Keely Hodgkinson. Obie pobiły rekordy kraju - odpowiednio 1.53,98 sek. i 1.54,33 sek. To trzeci i szósty wynik w historii. Werro jest już tylko 0,7 sek. od prawie 43-letniego rekordu świata Czeszki Jarmili Kratochvilovej.
- Też nie obijałyśmy się na bieżni za tymi heroskami. Też było szybko. Jest zatem apetyt na więcej, bo takie biegi dodają pewności siebie. Niby wiedziałam, że jestem gotowa na tak szybkie bieganie, ale jednak dopiero po biegu, kiedy zobaczy się ten czas, dociera to, czego się dokonało. Przecież 1.27,30 sek. miałam na 600. metrze. W idealnym biegu na czas powinnam pobiec sekundę wolniej na 400 m, gdybym celowała w 1.56. Teraz widzę, że jest duża rezerwa i to mimo tak szybkiego biegu. To jest świetny prognostyk i już jestem niecierpliwa - analizowała Wielgosz.
Czy to oznacza, że będzie celowała w wiekowy rekord Polski?
Jeśli są dziewczyny, które mogą biegać tak szybko, jak Werro, czy Hodgkinson, to znaczy, że ja też mogę się jeszcze poprawić. Zresztą od trzech lat ciągle biję rekordy życiowe. Cieszę się, że mogę z nimi biegać w tych samych zawodach. Rekord Polski jest w zasięgu, ale na pewno będzie to szalenie trudne. Nie wiem, czy uda się zaatakować go już w tym roku, czy może dopiero w kolejnym. Na taki wynik musi się bowiem złożyć wiele rzeczy. Na pewno nie mam presji na ten rekord. Po prostu chcę być jak najbliżej europejskiej czołówki, która teraz jest na światowym poziomie i biegać częściej poniżej 1.59
Wielgosz przyznała, że jej trening został mocno zmieniony. Teraz razem z mężem, który jest jednocześnie jej trenerem, bardziej zwraca uwagę na regenerację i na sen. Zmniejszony został też kilometraż, jeśli chodzi o trening biegowy. Za to wszedł trening na rowerze szosowym, co jest nowością i urozmaiceniem.
Nasza lekkoatletka, choć od czterech lat biega naprawdę szybko i zdobywa medale, to wciąż jednak nie ma podpisanej żadnej umowy z marką odzieżową. Dlatego startuje w tym, w czym chce, bo nie jest zobowiązana żadną umową z marką. Z niektórych otrzymuje czasami sprzęt, ale nie wiąże się to z żadnym kontraktem. Gdyby taka umowa się pojawiła, to byłoby dla Wielgosz duże ułatwienie.
Obecnie lekkoatletka jest wspierana przez miasto Rzeszów, ale też przez Port Lotniczy w tym mieście.
Najbliższy start Wielgosz ma zaplanowany w Hengelo (21 czerwca).
- Może w Holandii będzie szansa na szybki bieg, bo wystąpi tam Femke Bol - zakończyła.
Zobacz również:














