Marcin Lewandowski wywalczył w halowych mistrzostwach Europy na 800 metrów złoto i srebro, a przecież jeszcze więcej krążków dołożył na dłuższym dystansie 1500 metrów. Adam Kszczot był trzy razy złoty, kolejne trzy krążki dorzucił w mistrzostwach świata pod dachem. A gdy cztery lata temu w Toruniu finiszował czwarty w HME, to akurat złoto zawisło na szyi Patryka Dobka, a srebro - u Mateusza Borkowskiego.
Dopiero ostatnie mistrzostwa w Stambule przerwały tę piękną serię. Teraz zaś mieliśmy aż trzy szanse, by Polak znów powalczył w finale o medal. Przy czym jest trudniej niż np. w Turcji, bo do decydującego biegu kwalifikuje się sześciu, a nie ośmiu zawodników.
Były więc dwa półfinały, a z każdego z nich miało przejść dalej po trzech najlepszych zawodników.
Mistrzostwa Europy. Zmarnowana szansa Macieja Wyderki. Długo prowadził, skończył czwarty
W pierwszej serii na starcie pojawili się Maciej Wyderka i Patryk Sieradzki, mieli pięciu rywali. A to dlatego, że w piątek Kitliński i Irlandczyk Cian McPhillips uczestniczyli w karambolu, któremu oni akurat nie zawinili. I mimo że ukończyli bieg na samym końcu, z wielką stratą, zostali dołączeni po protestach obu ekip.
Faworytami byli w tej serii Hiszpan Elvin Josue Canales i Włoch Catalin Tecuceanu, ale i nasi zawodnicy mieli swoje aspiracje. Sieradzkiego znają wszyscy na świecie, to on jest w Diamentowej Lidze i mityngach World Athletics pacemakerem największych gwiazd. Potrafi nadać mordercze tempo, a później po 500 metrach zejść z toru. Teraz biegł po swoje.
Bardzo mocno zaczął ten bieg Wyderka, jego tempo podzieliło stawkę na dwie części. Sieradzki został w drugiej części, na końcu. Na trzecim kółku zaczął przyspieszać, ale stratę miał swoją. Wyderka zaś prowadził, jeszcze na początku ostatniego okrążenia.

A później wyprzedziło go dwóch rywali, na ostatnim łuku: Holender Ryan Clarke i Canales. Był trzeci, to dawało awans. Ale z tyłu był Tecuceanu. I Włoch na ostatnich dwóch metrach dopiął swego - wskoczył przed Polaka.
Wyderka finiszował czwarty, z czasem 1:46.17, zabrakło pięć sekund do Włocha. A Sieradzki był piąty (1:46.94), też odpadł.
Czwarte miejsce Bartosz Kitlińskiego. Fantastyczny sprint na ostatnich metrach, zabrakło tak niewiele
Później pojawił się zaś Bartosz Kitliński - w jego przypadku były wątpliwości, czy podwójny upadek w piątek nie wpłynie na jego postawę. Rywali miał zaś wyśmienitych, czterech z nich w tym roku biegało szybciej, a Belg Eliott Crestan uzyskał już czas poniżej 1:45.00.

Polak zaczął wolno, na samym końcu. Na prostej kończącej przedostatnie okrążenie wyprzedził dwóch rywali. Na piątej pozycji zaczął ostatni odcinek, walczył, był szybki. Wyprzedził jednak tylko słabnącego Mariano Garcię, skończył czwarty. Czas 1:46.06, zabrakło 17 setnych.
A ten awans wywalczyli: Crestan (1:45.84), Samuel Chapple z Holandii (1:45.86) i Irlandczyk Mark English (1:45.89).
Zobacz również:











