Najlepszy polski lekkoatleta roku będzie startował mniej, ale chce zdobyć więcej
Maksymilian Szwed został w tym roku halowym wicemistrzem Europy i młodzieżowym wicemistrzem Europy na stadionie w biegu na 400 metrów. Bił też rekordy Polski. W czasie lekkoatletycznych mistrzostw świata w razem z koleżankami i kolegami przegrał brązowy medal w sztafecie mieszanej 4x400 m o zaledwie 0,02 sek. Na koniec sezonu został wybrany najlepszym lekkoatletą roku, wygrywając ranking "Złote Kolce". 20-latek już zapowiedział, czego możemy się po nim spodziewać w kolejnym sezonie. Cele są bardzo ambitne.

W skrócie
- Maksymilian Szwed zdobył w 2025 roku wicemistrzostwo Europy oraz tytuł najlepszego lekkoatlety roku w Polsce.
- Sezon był dla niego bardzo intensywny, startował ponad 30 razy, łącząc występy młodzieżowe z seniorskimi.
- Zawodnik zapowiada ograniczenie liczby startów w kolejnym sezonie, stawiając na jeszcze większe sukcesy i bicie rekordów.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Maksymilian Szwed doskonale rozpoczął sezon 2025, bowiem w Apeldoorn wywalczył halowe wicemistrzostwo Europy z wynikiem 45,31 sek., co jest nowym rekordem Polski. Znacznie przyczynił się też do zdobycia przez Polskę srebrnego medalu drużynowych mistrzostw Europy.
W Madrycie poprawił swoją życiówkę na stadionie i ustanowił nowy rekord Polski do lat 23 (45,18 sek.). Srebro wywalczył również w mistrzostwach Europy do lat 23 w Bergen, zdobył seniorskie mistrzostwo Polski, a następnie w sztafecie 4x400 metrów został mistrzem uniwersjady. Szwed wystąpił również w seniorskich mistrzostwach świata w Tokio. Tam był bardzo ważnym ogniwem naszej mieszanej sztafety 4x400 metrów, która była czwarta.
Maksymilian Szwed: najcięższy sezon w życiu i… najcięższym pozostanie
- Jak widać, tych startów było bardzo dużo, naliczyłem ich ponad 30. To był zdecydowanie mój najcięższy sezon w życiu i… najcięższym pozostanie - powiedział Szwed, który wyciągnął wnioski z tak dużej liczby startów.
- Łączyłem występy młodzieżowe z seniorskimi, co sprawia, że mam dwa razy więcej imprez, niż inni zawodnicy. Doszły mi więc mistrzostwa Polski U-23, mistrzostwa Europy U-23 i sztafetowe mistrzostwa Polski U-23. To już są dodatkowe trzy szczyty formy, które trzeba było dodać. To był bardzo intensywny sezon, ale udało mi się już odpocząć. Posiedziałem tydzień z rodziną, a następnie poleciałem ze znajomymi do Hiszpanii jeszcze wygrzać się trochę na słoneczku - dodał.
Niedawno Szwed został najlepszym polskim lekkoatletą roku. Wśród kobiet w rankingu "Złote Kolce" triumfowała Maria Żodzik.
- Czuję się bardzo zaszczycony i cieszę się, że moje starania zostały docenione. To dla mnie dużo znaczy, bo pamiętam, że zawsze chciałem uczestniczyć w tej gali, w końcu otrzymałem zaproszenie po raz pierwszy i… przyznano mi najważniejsze osiągnięcie. To mnie napędza do działania w następnym sezonie i mam nadzieję, że w przyszłości jeszcze odbiorę taką statuetkę ponownie - przyznał Szwed.
Odważna zapowiedź. "Chcę zdobyć medal w każdej imprezie"
Nasz sprinter dogłębnie przeanalizował swój miniony rok startowy i nie ukrywa, że był to sezon "na utrzymanie formy".
- W Madrycie byłem w najlepszej formie, bo z niekorzystnego pierwszego toru zdołałem pobiec 45,18 sekundy. Wtedy otworzyły się szanse na złamanie 45 sekund. Niestety nałożyło się tyle tych startów, że się nie udało. A gdybym w Madrycie wystartował z chociaż trzeciego, to na pewno złamałbym tę barierę - mówił Szwed.
Lekkoatleta AZS Łódź miał też liczne występy sztafetowe, które przykładowo podczas mistrzostw świata w Tokio mogły przełożyć się na jego start indywidualny. Przypomnijmy, że w Japonii dopiero po nich rozpoczął rywalizację indywidualną i nie awansował do półfinału.
- Jedyne czego mi szkoda, to tych 0,02 sekundy do medalu w sztafecie mieszanej. To byłaby taka wisienka na torcie, bo wtedy miałbym medal z każdej imprezy, na której startowałem w sezonie 2025. Teraz już wyciągnęliśmy wnioski, że nie można przesadzać ze startami, bo to się przekłada na formę na ostatnich zawodach. Można się zmęczyć przy ciągłym treningu zarówno fizycznie, bo trudno się zregenerować. Także psychicznie, bo 400 metrów bardzo oddziałuje na głowę. Po 30 startach to naprawdę może się odbić na zdrowiu - powiedział 20-latek.
Sezon 2026 w wykonaniu Szweda również zapowiada się ciekawie, bo widać, że zawodnik cały czas robi postępy. Tymczasem w marcu w Toruniu odbędą się halowe mistrzostwa Świata, a pod dachem zawodnik AZS Łódź potrafi zaprezentować się wybornie.
Nie ma mistrzostw świata sztafet, więc pod halę na pewno będę świetnie przygotowany. W każdej imprezie chcę zdobyć medal, ale zobaczymy, jak będzie. To jednak mistrzostwa świata, zjadą się najlepsi ludzie z całego globu. Oprócz tego chciałbym zrobić życiówkę i pobić 45 sekund na stadionie. A jeśli uda mi się osiągnąć taki wynik w hali, to o rekord w otwartej przestrzeni będę pewny
Zobacz również:














