Najlepsze otwarcie sezonu w karierze. Co ta Bukowiecka zrobiła w Bydgoszczy?
- Myślę, że jestem w stanie to zrobić - mówiła tuż po swoim biegu Natalia Bukowiecka w rozmowie z Adamem Kszczotem. A odpowiadała na pytanie, czy będzie atakować rekord Polski, który wynosi przecież 48.90 s. Dziś podopieczna trenera Marka Rożeja zaczęła indywidualne starty - i od razu uzyskała najlepszy czas otwarcia w karierze. Duży wpływ na to miał zapewne pojedynek, który na ostatniej prostej stoczyła z Brytyjką Yemi Mary John. A ta 12 dni temu w Tokio "złamała" barierę 50 sekund.

Rok temu Natalia Bukowiecka dość otwarcie mówiła, że o pobijaniu rekordów raczej nie będzie mowy. A był to rok wyjątkowy, bo przecież w finale MŚ w Tokio pierwszy raz zdarzyło się, że dwie zawodniczki uzyskały na mecie czasy poniżej 48 sekund - Sydney McLaughlin-Levrone i Marileidy Paulino. Z pierwszą z nich w tym sezonie Polka ścigać się nie będzie, Amerykanka spodziewa się dziecka. Z drugą być może - w Diamentowej Lidze czy Ultimate Championship w Budapeszcie.
Niemniej i tak sezon dla Bukowieckiej zapowiada się inaczej niż ten poprzedni. Wtedy w hali doznała kontuzji, wycofała się z HME w Apeldoorn. A latem też długo biegała na poziomie 50 sekund, by wyraźnie przyspieszyć dopiero jesienią w Tokio. I zająć czwarte miejsca na świecie.
Teraz w hali startowała od połowy lutego, wywalczyła wicemistrzostwo globu. Na początku maja pojawiła się w Gaborone w World Relays. A teraz, w Bydgoszczy, przyszła pora na pierwszy indywidualny występ. I wypadł on wyśmienicie.
Memoriał Ireny Szewińskiej. Fantastyczny bieg Natalii Bukowieckiej. Pierwszy triumf w sezonie
Bieg na 400 metrów był ostatnią konkurencją memoriału Ireny Szewińskiej - zawodów World Athletics Continental Tour Gold. A Bukowiecka - główną jego gwiazdą. Choć niekoniecznie faworytką, skoro w stawce pojawiła się też Brytyjka Yemi Mary John, która niespełna dwa tygodnie temu wygrała w Tokio inny złotym mityng World Athletics. I uzyskała tam rewelacyjne 49.78 s, co stawia ją w światowej czołówce. Widać też było, że ma ogromny apetyt na to, by wygrać też na stadionie Zawiszy.

Ostatnią prostą Bukowiecka rozpoczęła tuż przed John. Ale nieznacznie, tu nic nie było przesądzone. Można było odnieść wrażenie, że to wręcz podobny pojedynek Natalii jak ten z ostatniego finału ME z Rzymu z Rhasidat Adeleke. Polka nie dała się dogonić, trzymała minimalną przewagę. I tak wpadły na kraty.
Podopieczna trenera Rożeja uzyskała czas 50.12 s - tak szybko nigdy dotąd nie zaczęła sezonu. Do tej pory rekordem było 50.29 s sprzed dwóch lat, z Diamentowej Ligi w Xiamen. A Brytyjka uzyskała 50.36 s.
Obie dość wyraźnie pokonały całą resztą, to było już półtorej sekundy różnicy. Kinga Gacka finiszowała szósta - 52.64 s. Justyna Święty-Ersetic zaś tuż za nią, z wynikiem 52.78 s. Na ósmej pozycji sklasyfikowano Izabelę Smolińską (53.33 s).
- Było blisko 50 sekund, jestem bardzo szczęśliwa - mówiła Natalia w rozmowie z Adamem Kszczotem na bieżni, tuż po biegu. I zapowiedziała, że wkrótce będzie jeszcze szybciej.














