Mondo Duplantis z innej planety. Rekord świata prosto z kosmosu
Drugi rekord świata w finałowej rywalizacji Diamentowej Ligi w Eugene, za to jaki! Armand Duplantis od kilku tygodni czaił się na rekord świata, ale nie udawało mu się go pobić. Dziś zaryzykował, gdy na wysokości 6.02 m zapewnił sobie wygraną, od razu zażądał podniesienia poprzeczki na 6.23. A to oznaczało atak na najlepszy wynik w historii. I w pierwszej próbie tę wysokość zaliczył, zaś po chwili utonął w objęciach swoich współpracowników.

Armand Duplantis od kilku lat walczy w swojej lidze - w skoku o tyczce nie ma godnych sobie rywali. Jeśli gdzieś przegrywa, to nie jest to efektem wybitnej formy rywali, ale słabszej Szweda. Może nawet dekoncentracji, bo i ta czasami się zdarza. Albo też problemów zdrowotnych, jak w tym roku w wakacje, gdy kurował mięsień dwugłowy. Tylko on jest w stanie regularnie skakać powyżej 6 metrów - i to znacznie powyżej. W niedzielę w Eugene w amerykańskim Oregonie znów to potwierdził.
Mistrz świata "nadgryzał" już rekordową wysokość. Do tej pory poprzeczka jednak spadała
Przed miesiącem w Budapeszcie sięgnął po złoto w mistrzostwach świata - po jednym z bardziej emocjonujących konkursów w ostatnich latach. Nie dlatego, że jego złoto było zagrożone, bo gdy zapewnił je sobie skacząc 6.10 m, miał za sobą sześć udanych prób. Wtedy nie zawiedli rywale, drugi Filipińczyk Ernest John Obiena skoczył równe sześć metrów, kolejni dwaj zawodnicy - 5.95 m. Dla skoncentrowanego Duplantisa to jednak nic, on takie wysokości pokonuje niemal w każdym konkursie. Wtedy, na Węgrzech, też atakował rekord świata, ale bez powodzenia. Nie był nawet blisko udanej próby.

Lepiej było już ostatnio w Brukseli, ale też trochę zabrakło. Wydawało się, że w tym sezonie nie poprawi już wyniku z lutego, gdy we Francji w hali skoczył 6.22 m. Zawsze jednak ta poprzeczka spadała. Aż do dzisiaj. Może też dlatego, że zdecydował się na "wersję minimum" w swoim skakaniu.
Kapitalny konkurs szwedzkiego arcymistrza. Cztery skoki i... już rekord świata!
Za pierwszym razem pokonał 5.62 m, później 5.82 m - to dla niego skoki treningowe. Inne wysokości opuścił, zdecydował się dopiero na 6.02 m. Wtedy w stawce pozostał już tylko Obiena, który za drugim razem zaliczył 5.82 m. Atakował rekord życiowy, 6.02 m, ale nie dał rady. A Duplantisowi wystarczył do tego jeden skok.
Szwed od razu zdecydował się na skok na 6.23 m - nie chciał już wysokości pośrednich, jak kilkanaście dni temu. Zaryzykował, ale opłaciło się. Zakończył finał Diamentowej Ligi bez zrzutki, bo w pierwszej próbie ustanowił też nowy rekord świata. Owszem, zahaczył poprzeczkę kolanami, był to skok "na granicy". Dopisało mu szczęście, poprzeczka nie spadła. I już po chwili mógł ruszyć w kierunku swoich współpracowników. Zaczął rok 2023 rekordem świata, kończy go tak samo.













