"Mnóstwo bezdomnych i narkomanów". Ma 20 lat. Chce zdobywać medale dla Polski
Najnowsza historia polskiego sportu zna przynajmniej kilkanaście takich przypadków. Sportowiec lub sportsmenka, z metryką urodzenia wydaną na obczyźnie, decyduje się reprezentować biało-czerwone barwy. Odbiera nowy paszport i osiąga sukces. Czy Carmen Nowicka wpisze się w ten scenariusz? - Gdy przyszedł moment decyzji, to po prostu posłuchałam swojego serca. Urodziłam się w Niemczech, spędziłam tam całe swoje życie, ale moja rodzina to Polacy - wyznaje 20-letnia lekkoatletka w rozmowie z WP Sportowe Fakty.

Carmen Nowicka znajduje się u progu sportowej kariery. Skończyła 20 lat. Od dziewiątego roku życia trenuje siedmiobój.
Dwie dekady spędziła w Niemczech. Urodziła się w Darmstadt. Ojciec wyjechał tam do pracy, potem dołączyła do niego małżonka. Od zawsze rozmawiali z córką w obu językach.
Carmen Nowicka wyjechała z Niemiec. Wybrała Polskę. "Czuję się tutaj znacznie bezpieczniej"
- Gdy przyszedł moment decyzji, to po prostu posłuchałam swojego serca - tłumaczy w rozmowie z WP Sportowe Fakty.
Ten moment nastąpił już przed rokiem. Po zakwalifikowaniu się na mistrzostwa świata U-20 w Limie musiała dokonać wyboru. Postawiła na barwy biało-czerwone.
Przeprowadziła się z Frankfurtu do Warszawy. Mieszka tam od kilku tygodni. Nie ma wątpliwości, że to był słuszny krok.
- Czuję się tutaj znacznie bezpieczniej - wyznaje. - Niestety w ostatnich latach w Niemczech zaczyna być coraz mniej przyjemnie na ulicach. Widać zmianę kulturową. Jest mnóstwo bezdomnych i narkomanów, którzy kręcą się w centralnych częściach miasta. Po przyjeździe do Polski różnicę odczułam tak naprawdę już po kilku dniach.
I dodaje, że teraz obawia się tylko... dzików, które czasami spacerują swobodnie po ulicach stolicy.
Obecnie Nowicka trenuje pod okiem Marka Rzepki, specjalisty od wieloboju. Wierzy, że polscy kibice będą z niej dumni. Czuje się tutaj potrzebna.
- Mam wrażenie, że w Polsce zdano sobie sprawę, że warto wyciągać rękę do zawodników z polskimi korzeniami, mieszkającymi obecnie poza granicami kraju - mówi. - W polskiej lekkoatletyce odbywa się zmiana pokoleniowa, a wydaje mi się, że zwłaszcza w takim momencie warto otworzyć się na zawodników, którzy kariery rozpoczynali w innych miejscach na świecie. Mam nadzieję, że za moim przykładem pójdą także inni i będziemy mieli jeszcze silniejszą reprezentację.
Z tegorocznych mistrzostw świata w lekkoatletyce wróciliśmy z jednym medalem. Zawisł na szyi Marii Żodzik, z pochodzenia Białorusinki. W Tokio zdobyła srebro w skoku wzwyż. Polskie obywatelstwo odebrała w marcu 2024 roku.













