Reklama

Reklama

Mityng w Berlinie. Robert Sobera złamał tyczkę, kończy konkurs na 4. miejscu

Koszmarny pech nie opuszcza Roberta Sobery. Podczas mityngu w Berlinie reprezentant Polski, przy pierwszej próbie na 5,72 m, złamał tyczkę i runął na materac. Ostatecznie zakończył konkurs na wysokości 5,62 m, podobnie jak drugi z naszych zawodników Piotr Lisek. Zawody niespodziewanie wygrał Ernest John Obiena (5,80 m), który dwukrotnie ustanawiał rekord Filipin.

Takie sytuacje niestety się zdarzają i zawsze przyprawiają o dreszcze. Tym bardziej, gdy zawodnik w dodatku ucierpi, a tym razem złamana tyczka uderzyła Soberę w rękę. Nasz lekkoatleta z grymasem na twarzy przyłożył lód, by ukoić ból i zmniejszyć obrzęk.

Obolały 30-latek postanowi jednak zagryźć zęby i pozostać w konkursie. Próba została uznana za niebyłą, jak stanowią przepisy, ale Polak od razu zdecydował się przenieść poprzeczkę na 5,80 m. Wówczas zawody wkroczyły w decydującą fazę, wszak minimum na halowe mistrzostwa Europy, które na początku marca odbędą się w Toruniu, wynosi 5,72 m.

Niestety oddając próby już na miększym sprzęcie Sobera nie był w stanie osiągnąć odpowiedniego pułapu wysokości i, po trzech strąceniach, zakończył zawody z wynikiem 5,62. Tę samą wysokość zaliczył nasz najlepszy tyczkarz, czyli Piotr Lisek. On jednak ostatnie skoki, paląc wszystkie próby, oddał z poprzeczką na 5,72 m. Ostatecznie Sobera został sklasyfikowany na czwartym, a Lisek piątym miejscu.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama