Reklama

Reklama

Mityng Orlen Copernicus Cup. Duplantis: Prędzej czy później poprawię rekord świata

Wierzę głęboko, że prędzej czy później poprawię rekord świata - powiedział przed mityngiem Orlen Copernicus Cup w Toruniu szwedzki tyczkarz Armand Duplantis. Dodał, że ma świadomość presji ze strony kibiców, ale żeby doszło do tego w sobotę w Polsce musi się złożyć kilka czynników.

Rekord świata w skoku o tyczce należy do Francuza Renaud Lavillenie, który 15 lutego 2014 roku w Doniecku skoczył 6,16 m. Blisko poprawienia tego rezultatu Szwed Duplantis był już we wtorek w Dusseldorfie. W zasadzie pokonał już poprzeczkę zawieszoną na 6,17, lecz opadając strącił ją prawym łokciem. Jego menedżer Daniel Wessfeldt powiedział, że była to tylko pierwsza poważna próba bicia rekordu.

Reklama

"Jestem w bardzo dobrej formie. Skok o tyczce jest jednak tak techniczną konkurencją, że nie zawsze jest powtarzalność. Jeżeli będą sprzyjające okoliczności, być może zakręcę się gdzieś w pobliżu rekordu świata" - powiedział Duplantis podczas piątkowej konferencji prasowej poprzedzającej sobotni mityng Orlen Copernicus Cup w Arenie Toruń.

Pytany o to, czy czuje presję ze strony kibiców odpowiedział, że oczywiście, ale ma sposoby na radzenie sobie z nią.

"Nie czuję się młodym zawodnikiem, bo trenuję skok o tyczce i startuję w zawodach od wielu lat. Presja zawsze jest, ale ja sobie to tak tłumaczę, że prędzej czy później poprawię rekord świata. To pomaga radzić sobie z oczekiwaniami kibiców. Po prostu podchodzę do tego zadaniowo" - wskazał 20-letni Duplantis.

Dyrektor mityngu Copernicus CUP Krzysztof Wolsztyński podkreślił, że jeżeli Duplantis poprawi w Toruniu rekord świata do premii European Athletics (50 tysięcy dolarów) organizatorzy dołożą jeszcze 6 tysięcy dolarów. "Staraliśmy się w naszym skromnym budżecie znaleźć takie dodatkowe środki i udało się" - zadeklarował Wolsztyński.

Jednym z rywali popularnego "Mondo" będzie halowy mistrz Europy z 2019 roku z Glasgow Paweł Wojciechowski. W dobrze obsadzonym konkursie miał rywalizować także brązowy medalista mistrzostw świata w Katarze Piotr Lisek, ale kontuzja spowodowała, że zrezygnował z sezonu halowego chcąc jak najlepiej przygotować do igrzysk olimpijskich w Tokio.

W konkursie kulomiotów jedne z głównych ról chcą także odebrać Polacy. Liderem światowych tabel w tym roku jest Konrad Bukowiecki (21,88), którego dodatkowo mobilizowała będzie rywalizacja z mistrzem Europy z Berlina i halowym mistrzem Europy z Glasgow Michałem Haratykiem. Najgroźniejszymi rywalami biało-czerwonych powinni być Chorwat Filip Mihaljevic i Czech Tomas Stanek.

"Chciałbym poprawić jutro rekord życiowy" - powiedział Bukowiecki. Ten pod dachem wynosi równe 22 metry i został ustanowiony podczas... Orlen Copernicus Cup w 2018 roku.

Ton rywalizacji w biegu na 400 m mają nadawać "Aniołki Matusińskiego". Przed własną publicznością w sobotę zaprezentują się m.in. Justyna Święty-Ersetic, Anna Kiełbasińska, Małgorzata Hołub-Kowalik, Iga Baumgart-Witan i Patrycja Wyciszkiewicz-Zawadzka. Ta pierwsza chce poprawić własny rekord Polski - 51,78, który ustanowiła dwa lata temu w Toruniu.

"Nigdy jeszcze nie zaczęłam sezonu halowego tak szybko jak kilka dni temu podczas mityngu w Niemczech. Wiadomo, że w Toruniu jest bardzo szybka bieżnia i wszystko jest możliwe. Dziewczyny też będą na pewno świetnie przygotowane, więc zapowiada się wielkie bieganie" - mówiła Święty-Ersetic, podwójna mistrzyni Europy z Berlina i wicemistrzyni świata w sztafecie 4x400 m.

Gwiazdami kolejnej edycji Orlen Copernicus Cup powinni być także Maryna Bekh-Romanczuk (skok w dal) czy płotkarz Andrew Pozzi.

Świetnie zapowiada się także walka w biegu na dystansie 800 m, który będzie ostatnią konkurencją mityngu. Z Adamem Kszczotem i Marcinem Lewandowski rywalizowali będą m.in. Bośniak Amel Tuka, Kenijczyk Collins Kipruto czy Szwed Adreas Kramer.

"Traktuję ten mityng jak własny. Startuję u siebie, przed własną publicznością i zawsze jest to dla mnie wyjątkowe wydarzenie w kalendarzu" - wskazał Lewandowski. Zarówno on jak i Kszczot liczą w sobotę na bardzo szybkie bieganie i żywiołowy doping polskiej publiczności.

Mityng Orlen Copernicus Cup zaliczany jest do prestiżowego cyklu World Athletics Indoor Tour - zimowego odpowiednika Diamentowej Ligi. Zawody w Polsce będą czwartymi z siedmiu zaplanowanych w tym cyklu. Zawodników dopingować będzie w Toruniu komplet publiczności.

autor: Tomasz Więcławski

Dowiedz się więcej na temat: Copernicus Cup | Armand Duplantis

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje