Reklama

Reklama

​Mityng Copernicus Cup. Grant Holloway: Cholernie ciężko startuje się bez kibiców

Grant Holloway będzie jedną z największych gwiazd środowego mityngu Copernicus Cup w Toruniu. Amerykański płotkarz podkreślił podczas wtorkowej konferencji prasowej, że "cholernie ciężko startuje się bez kibiców". Tyczkarz Sam Kendricks dodał, że mimo pandemii trzeba robić swoje.

Mityng Copernicus Cup będzie próbą generalną przed Halowymi Mistrzostwami Europy. To najsilniej obsadzone zawody lekkoatletyczne pod dachem w Polsce. Rok temu najważniejszym wydarzeniem był konkurs skoku o tyczce. Zwieńczył go rekord świata Armanda Duplantisa. W tym roku Szwed również zgłosił swój akces do startu w Arenie Toruń, ale kilka dni temu podczas mityngu we Francji doznał kontuzji i nie pojawi się w Polsce. Nie oznacza to, że rywalizacja tyczkarzy będzie na niskim poziomie. W stawce są dwukrotny mistrz świata Amerykanin Sam Kendricks, mistrz olimpijski Thiago Braz, a także Polacy - Piotr Lisek i Paweł Wojciechowski.

Reklama

"Chciałbym pokazać, że moja forma rośnie już przed mistrzostwami Europy. Liczę na dobre skakanie w hali, z której mam same dobre wspomnienia" - mówił we wtorek Lisek.

Kendricks jest niezwykle pozytywnie nastawiony przed kolejnym startem nad Wisłą.

"Zawsze, gdy rywalizujemy z Piotrkiem, co bardzo lubię, jest świetny poziom. Jutro też tak będzie. Jasne, że doskwiera nam brak kibiców. Musimy jednak jako sportowcy robić swoje. Ten mityng udowodni, że mimo okoliczności znów możliwe będą rekordy życiowe, kraju, a może i świata. Musimy przetrwać ten okres, by już niedługo wrócić do rywalizacji przy pełnych halach i stadionach" - powiedział mistrz świata w skoku o tyczce.

Organizatorzy liczą, że także w tym roku w Arenie Toruń możliwy będzie kolejny halowy rekord świata. Duże szanse są w biegu na 60 metrów przez płotki, gdzie o najlepszy wynik w historii chce powalczyć mistrz świata Amerykanin Grant Holloway. Rywalizował będzie m.in. z Brytyjczykiem Andrew Pozzim, a także Damianem Czykierem.

"Cholernie ciężkim zadaniem jest startowanie bez kibiców. Bardzo odczuwam ich brak. Oddziaływanie fanów jest dla mnie bardzo istotne" - powiedział Holloway.

Pytany o rekordzistę świata Colina Jacksona (7,30), do którego wyniku zbliżył się w tym roku na 0,02 s, stwierdził, że to jego idol, wielki mistrz i mentor.

"Chcę przekraczać kolejne granice tak jak on. Jutro skupię się jednak na swoim zadaniu i na jak najlepszym starcie. Nie będę sobie zawracał głowy konkretnym wynikiem czy rekordem" - zaznaczył Holloway.

W biegu na 400 metrów kobiet Justyna Święty-Ersetic będzie rywalizowała z medalistkami największych imprez, m.in. z rewelacją tego sezonu Holenderką Femke Bol, jej rodaczką Lisanne de Witte i Szwajcarką Leą Sprunger.

"Stawka będzie bardzo mocna. Dziewczyny pokazały już na 400 m w tym roku, że poziom pomimo epidemii jest bardzo wysoki. Ja jednak nie próżnowałam i będę chciała jutro pokazać, na co mnie stać. Na pewno zechcę wykorzystać szybkość, którą zaprezentowałam w trakcie kontrolnego startu na 300 m. Ona mi się jutro przyda. Będzie z kim rywalizować" - mówiła zawodniczka AZS AWF Katowice.

Zobacz Interia Sport w nowej odsłonie

Sprawdź!

Najważniejsze dla niej w 2021 będą oczywiście igrzyska olimpijskie w Tokio. Podczas HME w Toruniu również celuje w szybkie bieganie i walkę o medale.

"W Toruniu zawsze biega mi się świetnie, więc mam nadzieję pozostać na tej fali" - dodała. Wyraziła nadzieję, że władze RP zgodzą się na wpuszczenie do Areny Toruń chociaż 25 procent kibiców podczas europejskiego czempionatu.

Marcin Lewandowski deklaruje, że jego forma jest bardzo wysoka. Jutro fani lekkiej atletyki mogą się spodziewać kolejnego ataku na rekord kraju w biegu na 1500 m.

"Zgadzam się ze stwierdzeniem, że jestem jak wino - im starszy, tym lepszy. Poprzednie starty już pokazały niezłą dyspozycję. Bardzo będzie mi brakowało fanów. Jestem takim typem zawodnika, który ich potrzebuje. Oni mnie niosą. Gdy nie mam takiego wsparcia, to staram się motywować jak najwyższymi celami. Muszę stawiać sobie poprzeczkę wysoko, wyznaczać kolejne bariery np. rekordy Polski, aby się pobudzić do działania" - stwierdził Lewandowski.

Dyrektor mityngu Krzysztof Wolsztyński miał w ostatnich latach szczęście do zapraszanych zawodników i rekordów.

"Nie zawsze jest tak, że mimo ciężkiej pracy potem są rezultaty, o których mówi świat. Robimy jednak zawsze wszystko, aby stawka była na tyle mocna, by było to możliwe" - powiedział Wolsztyński. W jego ocenie w biegu na 60 m ppł, a także w biegach długich są szanse na świetne rezultaty. "Czy znów będzie rekord świata? Przekonamy się jutro" - dodał.

"Nie zaproszę kibiców, jak to robię co roku. Zachęcam jednak do oglądania wszystkiego w telewizji. Zawodnikom i zawodniczkom życzę, by było to świetne przygotowanie do HME" - powiedział prezydent Torunia Michał Zaleski.

Mityng Copernicus Cup zaliczany do cyklu World Indoor Touru - halowego odpowiednika Diamentowej Ligi - rozpocznie się w środę o godzinie 17.30.

W Arenie Toruń od 4 do 7 marca zaplanowane są halowe mistrzostwa Europy - najważniejsza impreza lekkoatletyczna zimowej części sezonu.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne