Reklama

Reklama

Mistrzyni olimpijska i świata na 100 m ppł rozstała się z trenerem

Australijska biegaczka na 100 m ppł Sally Pearson postanowiła rozstać się z trenerem Sharonem Hannanem. Przez 14 lat współpracy zdobyła pod jego skrzydłami m.in. złoto igrzysk olimpijskich w Londynie (2012) i mistrzostw świata w Daegu (2011).

- Nadszedł teraz odpowiedni czas, by każdy z nas poszedł swoją drogą. Sharon stworzył ze mnie mistrzynię, ale czuję, że jeśli chcę osiągnąć kolejny etap, muszę poszukać świeżych, nowych bodźców - skomentowała swoją decyzję 27-letnia płotkarka.

Reklama

Na razie jeszcze nie wiadomo z kim będzie trenować wicemistrzyni olimpijska z Pekinu (2008) i świata z Moskwy (2013).

- Jestem zawiedziony, ale Sally ze mną bardzo długo rozmawiała zanim podjęła ostateczną decyzję. Ona wierzy, że właśnie taka droga jest dla niej najlepsza, a ja nie umiałem jej przekonać, by u mnie została. Życzę jej wszystkiego dobrego w przyszłości i mam nadzieję, że będzie kontynuować swoje sukcesy - powiedział trener.

Współpraca Pearson i Hannan rozpoczęła się jeszcze za czasów juniorskich. Razem przechodzili także trudne momenty - chociażby dwukrotne naderwanie więzadeł w nodze.

- Mój trener zawsze wierzył we mnie bardziej niż ja sama. Mimo moich ciągłych wątpliwości wspierał mnie w każdym momencie, a ja uwierzyłam w jego strategię prowadzenia zajęć - powiedziała Pearson.

W sierpniu w Moskwie nie udało jej się obronić tytułu mistrzyni świata. Sięgnęła po srebro, ale po odebraniu medalu oceniła to jako sukces, ponieważ bardzo długo zmagała się z kontuzją i nie mogła przeprowadzać normalnych treningów. We wrześniu jednak w jednym z wywiadów otwarcie powiedziała: "srebro drugi raz nie może się zdarzyć".

Dowiedz się więcej na temat: lekkoatletyka | Sally Pearson | trener

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje