Reklama

Reklama

Minister sprawdza też lekkoatletów

Zgodnie z zapowiedzią ministra sportu i turystyki Mirosława Drzewieckiego w środę rozpoczęła się w Polskim Związku Lekkiej Atletyki kontrola resortu. Według planu ma potrwać prawie do końca roku.

To drugi etap sprawdzania działalności związku. Pierwszy, dość krótki, miał miejsce w połowie maja i został zawieszony z uwagi na kontrolę Urzędu Skarbowego oraz audyt. Jak wyjaśnił wówczas sekretarz stanu w ministerstwie sportu Zbigniew Pacelt, nie sposób było w takim "natłoku" pracować, gdyż - mówiąc humorystycznie - kontrolerzy "wyrywaliby" sobie dokumenty.

- Wprawdzie trwające już parę miesięcy czynności sprawdzające Urzędu Skarbowego nie zostały jeszcze zakończone, ale jest już po audycie i - zgodnie z pismem jakie otrzymaliśmy z ministerstwa - dziś rozpoczęło się postępowanie kontrolne w zakresie wydatków środków publicznych na wybrane zadania zlecone w roku 2007 - poinformował dyrektor generalny PZLA Jan Ślęzak.

Reklama

Jak dodał w piśmie ministerstwa określony jest termin kontroli od 1 października do 19 grudnia.

Powodem "zmasowanego" sprawdzania finansów PZLA jest m.in. niedobór w budżecie. Poziom wydatków za rok 2007 przekroczył wysokość dochodów o ponad milion złotych. Poważne wątpliwości budził również tryb zamówień publicznych, niepłacenie przez PZLA od paru lat podatku VAT, a także podejrzenie o złamanie dyscypliny budżetowej.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy