Reklama

Reklama

ME w Belgradzie. Paweł Wojciechowski: Odrodziłem się jak Feniks z popiołów

- Nie jestem stabilny, tego mi brakuje. Chciałbym być postrzegany jako dobry, równy tyczkarz - mówił po konkursie skoku o tyczce w HME w Belgradzie Paweł Wojciechowski, nasz brązowy medalista.

- Nie do końca wyszła mi próba na 5,70. Była tam zrzutka, która popsuła plan. 5,80 dawało czwarte lub piąte miejsce, ale nie byłem tym zainteresowany, bo przyjechałem tu po medal - tłumaczył w rozmowie z TVP Paweł Wojciechowski, który w konkursie zajął trzecie miejsce.

Reklama

- 5,85 zaliczyłem w ostatniej próbie. Odrodziłem się jak Feniks z popiołów - cieszył się Wojciechowski, który agresywnym atakiem w ostatniej próbie wywalczył medal.

W piątkowym konkursie złoto zdobył Piotr Lisek, a srebro Grek Konstadinos Filippidis.

- Sezon zapowiadał się na dobry. Byłem szybki, najszybszy w życiu. Brakowało techniki. Rozumieją to skoczkowie w dal i trójskoczkowie. Dziś to wszystko na szczęście zagrało - uśmiechał się Wojciechowski, który ma jednak zastrzeżenia do swojej dyspozycji.

- Nie jestem stabilny, tego mi brakuje. Chciałbym być postrzegany jako dobry, równy tyczkarz - deklarował.

Dowiedz się więcej na temat: Paweł Wojciechowski | HME w Belgradzie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje