Reklama

Reklama

Marek Plawgo: Mam ogromny głód sukcesu

Znany z wielkich ambicji Marek Plawgo (KS Warszawianka) nie zraził się niepowodzeniami w ostatnich sezonach i z jeszcze większą motywacją przygotowuje się do mistrzostw Europy w Barcelonie (27 lipca - 1 sierpnia). Brązowy medalista mistrzostw świata w biegu na 400 m przez płotki i w sztafecie 4x400 m przyznał, że ma ogromny głód sukcesu.

"Średnio udane igrzyska olimpijskie w Pekinie i w ogóle nieudany miniony sezon - taki bilans sprawia, że mam ogromny głód sukcesu, który muszę zaspokoić. Zdaję sobie sprawę, że nie wykorzystuję w pełni swojego potencjału. Teraz mam jeszcze większą chęć biegania i wygrywania. Za tym powinny pójść wyniki" - powiedział Plawgo, nominowany do tytułu zawodnika 90-lecia na dystansie 400 m przez płotki w plebiscycie PZLA i Fundacji Polskiej Lekkiej Atletyki.

"Wiem, że komisja pod kierownictwem byłego prezesa PZLA Andrzeja Majkowskiego ma twardy orzech do zgryzienia w mojej konkurencji. Wybrać Pawła Januszewskiego - mistrza Europy z 1998 roku i brązowego medalistę z 2002, czy Plawgę? Mam nadzieję, że po mistrzostwach w Barcelonie takiego problemu już nie będzie. Przygotowuję się poniekąd, żeby wyrównać rachunki z Pawłem" - dodał z uśmiechem przewodniczący Komisji Zawodniczej, członek zarządu PZLA.

Reklama

Przez minione dwa tygodnie rekordzista Polski na 400 m przez płotki (48,12 - 28 sierpnia 2007 w Osace) trenował w Zakopanem.

"Ostatni raz byłem tu w 2000 roku. Mieszkałem wówczas w jednym pokoju z przyszłym mistrzem olimpijskim, Tomkiem Majewskim. Przyznam, że wtedy nie dałbym za niego złamanego grosza. Z przyjemnością wróciłem w Tatry, bo sezon 2000 zakończyłem zdobyciem złotego medalu mistrzostw świata juniorów. Nasze góry, gdzie zrobiłem dobrą podbudowę, okazały się dla mnie szczęśliwe" - wspomniał Plawgo.

Niedawno przeszedł kolejny zabieg, który miał na celu rozwiązanie problemu kontuzjowanej od dłuższego czasu stopy.

"To leczenie było inne od poprzednich, nie inwazyjne. Polegało na wstrzykiwaniu komórek macierzystych do rozścięgna podeszwowego, czyli na pobieraniu szpiku kostnego i wstrzykiwaniu go w miejsca objęte chorobą. Sposób dość nowatorski. Dzięki temu rana szybko zabliźniła się" - poinformował zawodnik.

Przyznał, że nie zrażają go ani dolegliwości, z którymi od paru lat się zmaga, ani też uciekające lata. 25 lutego będzie obchodził 29. urodziny.

"Mistrz olimpijski z Pekiniu - Angelo Taylor - jest o trzy lata starszy ode mnie. Podczas igrzysk w Londynie będę prawie w tym samym wieku co on, gdy zdobywał złoto w stolicy Chin. Dlatego mam jeszcze szansę na taki sukces. Na płotkach ogromną rolę odgrywa wytrzymałość i technika. One z wiekiem nie uciekają, ucieka natomiast szybkość, ale ją można zrekompensować innymi elementami treningowymi" - zaznaczył Plawgo, który w hali nie będzie startował.

"Sezon pod dachem odpuszczam. W mistrzostwach świata w Katarze (12-14 marca) miałbym jedynie szansę na występ w sztafecie 4x400 m. Zależy mi przede wszystkim na sprawdzeniu, czy przyjęta przeze mnie i trenera Widerę nowa koncepcja przygotowań jest słuszna. W tym roku to się nie udało z powodu moich kłopotów ze zdrowiem" - wyjaśnił rekordzista Polski.

Uroczystość ogłoszenia wyników plebiscytu na najlepszych lekkoatletów w 90-letniej historii PZLA, odbędzie się w piątek wieczorem w Centrum Olimpijskim w Warszawie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy