Reklama

Reklama

Marcin Lewandowski zamienił Kenię na Nową Zelandię

Mistrz Europy z Barcelony (2010) na 800 m Marcin Lewandowski (SL WKS Zawisza Bydgoszcz) po nieudanym dla siebie roku olimpijskim postanowił zrewolucjonizować przygotowania do przyszłego sezonu. Rezygnuje z obozów w Kenii na rzecz pobytu w Nowej Zelandii.

- Wrócę jeszcze do Kenii, ale nie teraz. Postanowiłem razem z trenerem unikać wysokości, a szukać ciepła. To znaczy, że rezygnuję z obozów wysokogórskich. Muszę dać odpocząć organizmowi. Wykonałem olbrzymią pracę w zeszłym roku i wiem, że nie można przesadzić z obciążeniami - powiedział młodzieżowy mistrz Europy z 2007 roku.

Reklama

Tym razem rozpoczął przygotowania miesiąc wcześniej niż zazwyczaj. Jest już po pierwszym zgrupowaniu w Szklarskiej Porębie, a w niedzielę wylatuje na pięć tygodni do Nowej Zelandii. Ten kierunek wskazała mu brązowa medalistka mistrzostw świata z Osaki (2007) na 400 m przez płotki Anna Jesień.

- Słyszałem od niej same pozytywne opinie. Była zachwycona warunkami do treningu, temperaturą, ale i otoczeniem. Lubię ćwiczyć w nowych miejscach, a tam jest w tym okresie ciepło, więc uznałem, że warto spróbować - dodał Lewandowski.

Pomysł, by zmienić trochę przygotowania padł od jego trenera, a prywatnie brata Tomasza, który jest zdania, że bez wysokogórskich zgrupowań również można szybko biegać.

- Ufam mu bezgranicznie. Wiem, że ciągle się szkoli, jeździ na różne konferencje i na pewno zanim podjął taką decyzję, gruntownie ją przemyślał. Poza tym mam w nogach i płucach jeszcze pracę, którą wykonałem w poprzednich latach i wierzę, że to kiedyś wybuchnie - wspomniał Lewandowski.

Podobnego zdania jest rekordzista Polski na 800 m Paweł Czapiewski, który z doświadczenia wie, że często na efekty trzeba czekać nawet rok. - To właśnie +Czapi+ mnie podtrzymywał na duchu i powiedział, że na pewno organizm kiedyś odda mi wykonaną pracę. Teraz, gdy nie będę tak mocno trenował, dostanę trochę luzu i może się uda uzyskać ładny wynik - zaznaczył.

To jednak nie jedyna zmiana w przygotowaniach. 25-letni lekkoatleta ma zamiar poważnie podejść do sezonu zimowego. Nie wyklucza również startu w halowych mistrzostwach Europy w Goeteborgu. - Miesiąc wcześniej zacząłem przygotowania, więc będę miał również czas na to, by trochę poważniej podejść do startów pod dachem. Jeśli będę w formie i zdrowie na to pozwoli, to na pewno wystąpię również w mistrzostwach kontynentu - podkreślił.

Lewandowski nigdy nie myślał o tym, żeby zmienić trenera. Nawet po roku, którego do końca nie może uznać za udany. Nie zakwalifikował się do finału olimpijskiego, w momencie, gdy nadzieje były bardzo duże. Podsycone jeszcze sukcesem z 2011 roku, kiedy był czwarty w mistrzostwach świata.

Na zakończenie współpracy ze Stanisławem Jaszczakiem zdecydował się natomiast jego rywal z krajowej bieżni Adam Kszczot (RKS Łódź). Do nowego sezonu przygotowuje się ze Zbigniewem Królem, który jest autorem sukcesów m.in. Czapiewskiego i Lidii Chojeckiej.

- Adam dzwonił do mnie, rozmawialiśmy na ten temat. Myślał o wyjeździe do USA, a ja tam już byłem i mogłem mu dać parę typów. Czy była opcja, bym z nim razem trenował? Pewnie fajnie by było, ale to chyba równocześnie konflikt interesów. Szanujemy się, ale pozostajemy na bieżni rywalami. Walczymy o medale imprez mistrzowskich, więc to mogłoby nie wyjść - ocenił Lewandowski.

Dowiedz się więcej na temat: Marcin Lewandowski | Adam Kszczot | lekkoatletyka | bieganie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje