Reklama

Reklama

Marcin Lewandowski o oszustach: Mam dopingowiczów w d...

Marcin Lewandowski okres izolacji spędza w Policach i poświęca się rodzinie. - Jestem jednak jak kameleon. Jeżeli dostanę sygnał, że będą w sierpniu lub wrześniu mityngi, spakuję się i pojadę na obóz - podkreślił brązowy medalista mistrzostw świata w biegu na 1500 m. Ostro rozprawił się także z dopingowiczami.

Popularny "Lewy" podkreślił, że bardzo spokojnie podchodzi do epidemii koronawirusa, bo jest ona od niego kompletnie niezależna i nie ma na tę sytuację żadnego wpływu.

Reklama

- Cały sportowy świat ma ten problem, więc czekam na rozwój sytuacji. Trenuję obecnie głównie na nos, bazując na swoim doświadczeniu. Nikt nie wie obecnie, do czego i na jaki termin trzeba być gotowym z dyspozycją, więc mój wyjazd na obóz w tej chwili i poświęcanie rodziny byłoby absurdalne. Mam w domu namiot tlenowy, ale z niego nie korzystam, bo po co teraz miałbym przez 2-3 tygodnie izolować się od żony i dzieci śpiąc w drugiej sypialni? - pyta retorycznie.

Jeden z najbardziej utytułowanych polskich średniodystansowców w historii dodał, że cele się nie zmieniają, ale zmieniły się okoliczności. Nadal mierzy dokładnie w to samo — medal igrzysk olimpijskich w Tokio. Zmieniła się tylko o rok ich data.

- Biegam po lesie, podtrzymuję formę. Mnie do aktywności nikt zachęcać nie musi. Jeżeli pod koniec maja dowiem się, że będą w sierpniu mityngi, czy to w Polsce, czy też w ramach Diamentowej Ligi - spakuję się i jadę na obóz np. do Szklarskiej Poręby. Jestem jak kameleon. Dostosuję się - podkreślił.

Przyznał, że nie wyobraża sobie, aby w lecie nie było możliwości przetarcia, bo organizmy zawodników dopominają się o tego rodzaju wysiłek. Potrzebuje tego zarówno ich układ umięśniony, jak i nerwowy.

- Wiem, że PZLA ma plany organizacji przynajmniej trzech mityngów — Memoriałów Skolimowskiej i Kusocińskiego oraz mistrzostw Polski. Liczę na to, że się to uda - powiedział Lewandowski.

Tym, jakie obecnie warunki mają do przygotowań jego rywale, reprezentant Polski w ogóle się nie zajmuje. - Nie spoglądam na to, bo nie mam na to wpływu - podkreślił.

Pytany o to, czy nie obawia się, że wiele osób skorzysta na nieistniejących praktycznie obecnie kontrolach antydopingowych, przyznał, że oszuści byli, są i będą. - Mam ich w dupie. Proszę dokładnie tak napisać. Jeżeli ktoś jest oszustem, zawsze spróbuje niedozwolonych środków - ocenił Lewandowski.

Dowiedz się więcej na temat: Marcin Lewandowski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje