Reklama

Reklama

Maratończyk nie tylko chudnie, ale i... kurczy się

Aktualnie reprezentuje klub Sporting Międzyzdroje, którego prezesem jest znany przed laty średniodystansowiec, Bogusław Mamiński. Legitymuje się też pokonaniem trasy maratonu w czasie 2.09.42 godz, a sztuki tej dokonał we francuskim Reims w październiku 1995 roku. Daje to Leszkowi Bebło trzecie miejsce na polskiej liście rankingowej maratończyków.

- Owszem, tamten wynik był i jest bardzo dobry, ale trzeba pamiętać, że został uzyskany w idealnych warunkach - mówi Leszek Bebło. - Idealnych pod każdym względem. Nie mam złudzeń, że w maju w Krakowie nawet nie zbliżę się do tamtego czasu. Wprawdzie wystartuję w Cracovia Maraton po raz pierwszy, ale na trzech poprzednich edycjach byłem jako obserwator i wiem, jakich mogę się spodziewać warunków atmosferycznych. Z pewnością będzie ciepło, nawet duszno, a wtedy trudno o rewelacyjne czasy.

Reklama

Maratończyk nie ukrywa, że pod Wawelem zadowoli go ukończenie dystansu w czasie 2.15 ? 2.16 godz. Byłoby też wyśmienicie, gdyby temperatura oscylowała w przedziale od 12 do 14 stopni Celsjusza i nie było zbyt gorąco, choć może nawet lekko popadać... - Natomiast jedno już teraz jest przesądzone. Zawody zostaną przeprowadzone profesjonalnie pod każdym względem. Gwarantuje to osoba pana Czesława Zapały, którego przedstawiać chyba nie muszę - kategorycznie stwierdza Leszek Bebło.

Kiedy w sobotę 7 maja minie linię mety IV Cracovia Maraton, winien być lżejszy o ok. 4 kg i... mniejszy o ok. 2 cm. Tak, tak, to nie pomyłka - maratończycy chudną i kurczą się na dystansie. Przyczyna? Leszek Bebło wyjaśnia: - Na zawodach biega się w innych butach, niż na treningach. Przede wszystkim twardszych. I ciągły rezonans wpływa na przestrzenie międzykręgowe w kręgosłupie, które po prostu się zmniejszają. Ale to nic specjalnie groźnego, choć mniej więcej miesiąc zajmuje potem powrót do przedstartowych wagi i wzrostu.

Tzw. zwykłe zjadacz chleba, patrząc na maratończyków, może czasami odnieść wrażenie, że ci sportowcy... głodzą się. Leszek Bebło rozwiewa takie podejrzenia: - Możemy jeść wszystko, ale najważniejsze żeby z umiarem. Nawet przysłowiowego schabowego z kapustą. Szczególnie w okresie przygotowawczym do maratonu, kiedy pracuje się bardzo mocno.

Nie dziwmy się więc potem, że ci herosi mogą pokonywać tak długie dystanse.

Przykładowo Leszek Bebło mniej więcej dwukrotnie obiegł już kulę ziemską...

Wojciech Batko "Gazeta Krakowska"

Dowiedz się więcej na temat: maratończyk

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne