Reklama

Reklama

Maratończycy poradzą sobie z kłopotami spowodowanymi przez Sandy

Szalejący na północno-wschodnich terenach USA cyklon zimowy Sandy powoduje kłopoty w organizacji niedzielnego maratonu w Nowym Jorku. Wszystko wskazuje jednak, że mimo kłopotów, wszyscy zgłoszeni biegacze staną na starcie.

Szalejący na północno-wschodnich terenach USA cyklon zimowy Sandy powoduje kłopoty w organizacji  niedzielnego maratonu w Nowym Jorku. Wszystko wskazuje jednak, że mimo kłopotów, wszyscy zgłoszeni biegacze staną na starcie.

"Dzień maratonu jest szczególnym dla mieszkańców miasta i uczestników. Jest świadectwem nie tylko żywotności nowojorczyków, lecz także ich fantastycznej zdolności do przywracania poprzedniej rzeczywistości" - powiedziała szefująca miejscowemu stowarzyszeniu maratończyków Mary Wittenberg.

Start w 43. edycji maratonu zapowiedziało wielu czołowych specjalistów tej konkurencji na świecie, a wśród nich Kenijczycy Wilson Kipsang i Moses Mosop, triumfator zawodów w 2010 roku Etiopczyk Gebre Gebremariam oraz Amerykanin Meb Keflezighi. Ten ostatni był drugim, po Albercie Salazarze, Amerykaninem, który wygrał rywalizację w 2009 roku, 27 lat po zwycięstwie Salazara.

Reklama

Kłopotów z dotarciem na start maratonu nie będzie miała Etiopka Buzunesh Deba, która mieszka w nowojorskiej dzielnicy Bronx.

Sandy spowodował największe straty w stanach Nowy Jork i New Jersey, gdzie po przejściu wichury zniszczone lub częściowo uszkodzone zostały liczne budynki, drogi i linie energetyczne. Stale rośnie liczba ofiar śmiertelnych żywiołu. W dotkniętych żywiołem regionach zginęło nawet 50 osób, z czego w samym tylko Nowym Jorku - 22.

Cyklon zakłócił ruch lotniczy, dlatego też mogą wystąpić utrudnienia w dotarciu tą drogą uczestników imprezy. Wznowiło wprawdzie działalność lotnisko imienia Johna Kennedy'ego, to jednak nie wiadomo kiedy będzie można startować i lądować na pozostałych - LaGuardii i Newark.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL