Anna Wielgosz kontrolowała niedzielny bieg na całym dystansie. Objęła prowadzenie pod koniec drugiego okrążenia i nie pozwoliła się już wyprzedzić. Metę minęła jako pierwsza z czasem 2:02.09.
- Plan był taki, że muszę trzymać się przodu, najlepiej jak najbliżej. Nie ukrywałam, że mogę wyjść na prowadzenie po 200 metrach, ale wiedziałam, że jestem w stanie wytrzymać cierpliwie te dwieście metrów, zanim "wypalę" do przodu. I tak się stało! - dzieliła się wrażeniami z reporterem TVP Sport.
Sensacyjna mistrzyni Europy jest z Polski. Odważny atak, który dał złoto
Anna Wielgosz mówi już o starcie w HMŚ. Zamierza złamać barierę dwóch minut
Trenerem naszej złotej medalistki jest jej mąż, Marcin Wielgosz. Jak słyszymy od bohaterki dnia, miał ogromny udział w jej sukcesie. Współpraca między małżonkami układa się modelowo.
- Zaufanie jest bardzo duże - podkreśla Anna. - Właściwie jest największe z wszystkich lat, które już za mną. U poprzednich trenerów to zaufanie było ograniczone, bo wyobrażałam sobie, że moje przygotowania mogą wyglądać inaczej. Teraz mam więcej do powiedzenia. Zgadzamy się z mężem w tej kwestii w stu procentach.
- Trener, mąż, jest w stanie mi powiedzieć, co robimy na treningu, dlaczego, jak to ma wyglądać i jak mam się czuć. Mam być na ważny trening wypoczęta i mam go realizować ekstra, a nie zmęczona na siłę i później regenerować się dwa tygodnie zamiast trzech dni - dodaje Wielgosz.
Mam być na ważny trening wypoczęta i mam go realizować ekstra, a nie zmęczona na siłę i później regenerować się dwa tygodnie zamiast trzech dni.
Następne wyzwanie? Na horyzoncie widać już halowe mistrzostwa świata. Impreza odbędzie się w dniach 21-23 marca w chińskim Nankin.
- Nie ukrywam, że wiążę duże nadzieje z mistrzostwami świata - oznajmia nasza lekkoatletka. - Chcę jeszcze pokazać na jakie wyniki mnie stać. Bieganie poniżej dwóch minut to mój cel. Mam 31 lat, wypomina mi się ten wiek, ale nie uważam, że wiek jest jakąś granicą. To są tylko cyfry.
- Trzeba mieć odwagę na zmiany - dopowiada z entuzjazmem. - Zmiany potrafią nieść na fali. Jeśli ktoś idzie w to i ryzykuje, to są duże szanse na zyskanie nowego życia. Mentalnie czuję się jak nowo narodzona!
Wcześniej w Apeldoorn Jakub Szymański sięgnął po złoty medal w biegu na 60 metrów przez płotki, Pia Skrzyszowska na tym samym dystansie była trzecia, a Maksymilian Szwed zdobył srebrny krążek na dystansie 400 metrów.
















