Reklama

Reklama

Malwina Kopron dla Interii: To mnie jeszcze bardziej dobiło!

- Nie wiem, co się ze mną stało. Dwa dni przed konkursem rzuciłam 65 metrów pięciokilogramowym młotem. Bardzo ciężko trenowałam w tym roku, bardzo zależało mi na medalu mistrzostw Europy. Zakończony sezon był dla mnie pełen upadków - mówi w rozmowie z Interią Malwina Kopron, brązowa medalistka igrzysk olimpijskich w rzucie młotem z Tokio.

Nie tak miały wyglądać mistrzostwa Europy dla Malwiny Kopron. Pod nieobecność kontuzjowanej Anity Włodarczyk Polka jechała do Monachium jako jedna z faworytek do wygrania konkursu w rzucie młotem. Brązowa medalistka igrzysk w Tokio zaliczyła jednak jeden z najgorszych wstępów w karierze. Niespełna 28-letnia zawodniczka spaliła trzy rzuty w eliminacjach i nie zdołała się zakwalifikować do finału. 

Polskie faworytki godnie zastąpiła Ewa Różańska, która niespodziewanie wywalczyła srebrny medal.

- Zupełnie nie wiem co się ze mną stało. Przegrałam z siatką. Tylko raz, gdy byłam jeszcze juniorką zdarzyło się mi, że spaliłam wszystkie trzy rzuty. Słabo spałam przed eliminacjami, podświadomie stresowałam się. Eliminacje są przynajmniej dla mnie zawsze bardziej stresujące niż sam finał. Gdybym do niego awansowała, jestem przekonana, że czułabym się inaczej, że mój występ byłby udany. Gratuluję Ewie Różańskiej srebrnego medalu. Nie chcę nikogo deprecjonować, ale gdy zobaczyłam co się działo w finale, to jeszcze bardziej mnie to wszystko dobiło - mówi nam przebywająca jeszcze w Monachium Malwina Kopron.

Reklama

Malwina Kopron: To był sezon pełen upadków

- Żałuję tego nieudanego występu, bo bardzo zależało mi na medalu. W swojej karierze nie stałam jeszcze na podium mistrzostw Europy. Pojechałam do Niemiec dobrze przygotowana. Dwa dni przed konkursem rzuciłam 65 metrów pięciokilogramowym młotem. W ogóle w tym roku bardzo ciężko trenowałam, a zakończony właśnie sezon był dla mnie pełen upadków. 

- Dlaczego spaliłam trzy próby? Zawiodła końcowa faza rzutu zawiodła. Powinnam szybko wyłapać młot w czwartym obrocie i pociągnąć go do wyrzutu. Myślę, że to był element na którym powinnam się bardziej skoncentrować. Do ostatniego rzutu wierzyłam, że trafię rzut i ze spokojną głową wejdę do finału - dodaje multimedalistka mistrzostw Polski. 

Start w Monachium był dla Malwiny Kopron ostatnim w tym sezonie. Urodzona w Puławach młociarka zamierza przez kilka najbliższych miesięcy zupełnie odciąć się od sportu. 

Malwina Kopron: Chcę się odciąć od mediów społecznościowych

- Takie mam zalecenia od trenera i psychologa. Przez najbliższe cztery tygodnie na pewno nie będę nic robić. W najbliższym czasie mam kilka zobowiązań wobec sponsorów, spotkania m.in z młodzieżą. Potem zamierzam już wyjechać na wakacje, chcę się spotkać ze znajomymi, w ostatnim czasie nie miałam dla nich zupełnie czasu. Chcę także zupełnie odciąć się od mediów społecznościowych. Nie kryję, że czytałam po konkursie niektóre komentarze i delikatnie mówiąc, nie były dla mnie miłe. Wiem, że nie powinnam tego robić. 

- W przygotowania do nowego sezonu planuję wejść z czystą głową na przełomie października i listopada. Potrzebuję teraz odpoczynku. W zakończonym sezonie praktycznie cały czas goniłam trening po operacji kolana, którą przeszłam w październiku ubiegłego roku. W przyszłym roku imprezą docelową będą dla mnie mistrzostwa świata w Budapeszcie, wierzę, że udane. W swojej karierze miałam już nieudany okres, lata 2018-2019 po których jednak się odbiłam. Mam nadzieję, że teraz będzie podobnie - zakończyła Malwina Kopron.

Rozmawiał Zbigniew Czyż




Reklama

Reklama

Reklama