Magiczny oszczep Polaka, 84.39. Szczyt w Europie. Tylko raz zaczął lepiej
Cztery lata temu Marcin Krukowski leciał do Tokio niecałe dwa miesiące po pobiciu rekordu Polski, był wtedy jednym z kandydatów do medalu. I w eliminacjach przegrał z presją. Wtedy też po raz ostatni rzucał ponad 83 metry. I po trzech słabszych sezonach, w których wielokrotnego mistrza Polski w rzucie oszczepem prześladowały też kontuzje, kapitalnie zaczął rok 2025. W zawodach w Warszawie posłał oszczep na 84.39 m - to drugi wynik w Europie i szósty na świecie. I drugi w karierze taki początek sezonu starszego z braci Krukowskich.

32-letni Marcin Krukowski wciąż czeka na pierwszy wielki sukces w międzynarodowych zmaganiach. Gdy cztery lata temu w Turku ustanowił fenomenalny rekord Polski (89.55 m), odżyły nadzieje na medal olimpijski w Tokio. Zawodnik Warszawianki był wówczas w fenomenalnej formie. A z Japonii wrócił z niczym. - Jechałem do Tokio z drugim wynikiem na świecie, ale rzucaliśmy na "ceracie" - narzekał, przypominając to sobie zeszłego lata w Paryżu.
We Francji jego podstawowym celem był sam awans do najlepszej dwunastki, bo później, jak powtarzał, "wszystko się może zdarzyć". Akurat konkurs eliminacyjny w Paryżu stał na wybitnym poziomie, Polak w trzeciej kolejce posłał oszczep na 82.34 m, czyli odległość, która zawsze dawała finał. A teraz nie dała, zabrakło 57 centymetrów. Skończył 14. - Niewiele tu zabrakło, dałem z siebie 100%. Widzimy się za 4 lata. Mój rekord życiowy pokazuje na co mnie stać, trzeba do tego wrócić. Będę parł do przodu, poddanie się nie wchodzi w grę - zapewniał.
I słowa może dotrzymać.
Fenomenalny konkurs Marcina Krukowskiego. Sześć zaliczonych prób, ponad 84 metry w najdalszej. Szósty wynik na świecie
Rok 2025 Marcin Krukowski zaczął w zawodach Mazowieckiego Otwarcia Sezonu Lekkoatletycznego w Warszawie, miał pięciu rywali. Walczył właściwie sam ze sobą, co pokazała już pierwsza kolejka. Uzyskał 83.41 m - takiego rzutu nie oddał od czerwca 2021 roku. Kolejne próby były w przedziale 78.21 m a 81.97 m - nie palił ich, były ważne. Aż wreszcie w ostatniej oszczep poleciał na 84.39 m. I to jest już odległość, która budzi wielki szacunek.
Tylko raz w karierze Krukowski zaczął sezon lepiej - w 2019 roku w Kielcach, 11 maja, uzyskał 84.76 m. Wtedy utrzymywał wysoką formę przez cały sezon, w pięciu konkursach zaliczał rzuty na ponad 84 metry, w jednym zaś, w Warszawie, na 85.63 m. Od razu znalazł się też w światowej czołówce, choć nie jest to jeszcze wynik oznaczający minimum na mistrzostwa świata w Tokio. Ono wynosi teraz 85.50 m. I z pewnością jest w zasięgu 32-latka z Warszawianki.

Na szczycie rankingu World Athletics jest na razie Curtis Thompson, Amerykanin uzyskał pod koniec marca w Austin 87.76 m. Spośród Europejczyków oszczep najdalej posłał w Soczi Białorusin Aliaksiej Katkawiec (86.67 m), ale zawodnicy z tego kraju, podobnie jak i Rosjanie, nie mogą brać udziału w międzynarodowych imprezach. A przed Polakiem jest jeszcze m.in. aktualny mistrz świata, a także wicemistrz olimpijski z Paryża (i złoty z Tokio) Neerah Chopra z Indii (84.52 m w RPA).
W Warszawie Marcin Krukowski wygrał zaś z przewagą... ponad 20 metrów! Dokładnie o 20.91 m pokonał swojego młodszego o 15 lat brata Rocha, aktualnego wicemistrza Europy juniorów młodszych. Ten ostatni w lipcu skończy dopiero 18 lat, cała przyszłość jest więc przed nim. I już wielu ekspertów sądzi, że kiedyś może pobić rekord starszego brata.
Jeżeli nie będę pierwszym Polakiem, który przekroczy 90 metrów, to pewnie to spadnie na Rocha.
- Rzut oszczepem to bardzo trudna konkurencja, jeśli chodzi o zdrowie - mówił w zeszłym roku starszy z braci red. Tomaszowi Kalembie z Interii.
Zobacz również:









