Lisek znokautowany. Komunikat i jasna sytuacja. PZLA nie ma już wyjścia
Miesiąc temu Piotr Lisek zaryzykował - postawił na walkę w klatce KSW, co momentalnie spowodowało wstrzymanie finansowania ze strony Polskiego Związku Lekkiej Atletyki. A choć światowa elita nieco w ostatnim sezonie mu uciekła, to na polskie warunki wciąż jest zawodnikiem wybitnym. Sobotnia potyczka 33-latka trwała nieco ponad minutę, zakończyła się nokautem. I można się było zastanawiać, czy nie skomplikuje sportowej i finansowej sytuacji tyczkarza. Oświadczenie Liska powinno ułatwić podjęcie decyzji szefom PZLA.

Piotr Lisek ze sportami walki się nie raczej jednak nie kojarzy - stąd tak wielkie było zaskoczenie, gdy ogłoszono go jedną z gwiazd gali KSW 113. Sam później narzekał, że miał mało czasu na przygotowania, ale podjął się wyzwania. I walki z influencerem Adamem "AJ" Josefem.
33-latek ze Szczecina, choć pochodzący z wielkopolskich Dusznik, to jednak przede wszystkim lekkoatleta, wybitny tyczkarz, rekordzista Polski. I wielokrotny medalista mistrzostw Europy i świata. Kolejne takie okazje powinien dostać w najbliższych miesiącach: najpierw w marcu w Toruniu (halowe mistrzostwa świata), a później w sierpniu w Birmingham (mistrzostwa Europy). O ile oczywiście będzie zdrowy, choć akurat Liska kontuzje zwykle omijały szerokim łukiem.
Tymczasem w przypadku walki w klatce ryzyko poważniejszego urazu jednak było. I to ono spowodowało natychmiastową reakcję władz Polskiego Związku Lekkiej Atletyki. - Jako władze PZLA przyjęliśmy do wiadomości decyzję Piotra o walce w KSW. Jesteśmy z nim w stałym kontakcie i wspólnie ustaliliśmy, że do tego czasu Piotr Lisek samodzielnie będzie finansował swoje przygotowania. Decyzji o walce nie chcę komentować - mówił trzy tygodnie temu w rozmowie z WP SportoweFakty prezes związku Sebastian Chmara.
Można się też spodziewać, że decyzja dotyczyła również żony zawodnika, która obecnie jest jego trenerką. A w przeszłości sama uprawiała, z sukcesami, skok o tyczce.

- Zdaję sobie sprawę, że władze PZLA nie są zadowolone z mojej decyzji, ale ja chcę być fair wobec nich, dlatego ustaliliśmy, że będę samodzielnie finansował swoje przygotowania - tłumaczył wtedy sam zawodnik.
Piotr Lisek pobity na gali KSW 113. Wyglądało to groźnie. Rekordzista Polski wszystko później opowiedział
Gala KSW odbyła się w sobotę, Lisek nieźle zaczął swoją potyczkę z AJ. Ale później już było tylko gorzej, a na końcu - bardzo źle. Mimo że wyłączono uderzenia łokciem w parterze, a lekkoatleta miał nad rywalem tę przewagę, że już raz wygrał pojedynek, debiutancki, na gali FAME MMA. "AJ" jednak miał więcej doświadczenia ze starć freak fightowych, wykorzystał to. Po ciosie kolanem w głowę Lisek upadł na matę, a kolejne ciosy zakończyły starcie.
I wtedy można się było zastanawiać, czy 33-latka nie czeka czasem dłuższa przerwa.

Sytuację wyjaśnił jednak sam zawodnik, w mediach społecznościowych napisał: "Krótko, ale intensywnie! Dziękuję, że byliście ze mną! Dziękuję, że rozumiecie mój charakter wojownika. Do zobaczenia na wysokości!!!"
I te ostatnie słowa wskazywały, że już wkrótce powinien wrócić do przygotowań lekkoatletycznych.
A później, już w domu, nagrał film. I w nim opowiada, co mu się stało. "Siemaneczko, jak widzicie i słyszycie. Najbardziej co ucierpiało to mój głos i duma. Ręce, głowa, nos - chłop cały" - powiedział. I wskazał na jakieś drobne zadrapanie pod nosem. - Ale nadal przystojny - dopowiedziała z boku żona.
Wiem, że zdania są podzielone, taki niepokorny Lisek. Musicie go pokochać albo znienawidzić
Mistrz Polski w skoku o tyczce jeszcze raz zaznaczył, że przy takim wyzwaniu potrzebowałby więcej czasu na przygotowanie do walki, podziękował swoim trenerom.
To oświadczenie powinno zamknąć sprawę stanu zdrowia lekkoatlety. I przywrócić finansowanie ze strony PZLA, do czego Lisek ma teraz prawo.
Można się też spodziewać, że teraz Piotra znów zobaczymy na treningach lekkoatletycznych. Już 25 stycznia powinien być jedną z gwiazd Orlen Cup w Łodzi, organizatorzy zapraszają na zawody m.in. postacią Liska na afiszach. A później - halowych mistrzostw świata w Toruniu, w marcu.
W tym roku Lisek aż 40 razy próbował pokonać poprzeczkę na 5.80 lub 5.82 m - ta sztuka jednak się nie udała.








![Slavia Praga - Barcelona. O której mecz Ligi Mistrzów? [TRANSMISJA NA ŻYWO]](https://i.iplsc.com/000M7RLVOEWE80BM-C401.webp)




