Lepiej niż w Paryżu i Tokio. Tak Kazimierska pobiegła w finale HMŚ w Toruniu
Klaudia Kazimierska skompletowała finałowego hat-tricka: w 2024 roku pobiegła w medalowym wyścigu w igrzyskach w Paryżu, zeszłej jesieni - w mistrzostwach świata na Stadionie Narodowym w Tokio. A teraz rywalizowała niemal w domu, bo przecież pochodzi z Włocławka. W Arenie Toruń była naszą cichą nadzieją na sensacyjną niespodziankę w rywalizacji na 1500 metrów. Medalu jednak nie zdobyła, gwiazdy okazały się za mocne. Ale i tak poprawiła swoją pozycję względem tego, co było w Paryżu czy Tokio.

Wyjazd do Oregonu i treningi pod okiem Shalane Flanaganerry oraz Jerry'ego Schumachera dokonały rewolucji w życiu Klaudii Kazimierskiej. Była czołową specjalistką od średnich dystansów na naszym kontynencie w kategoriach młodzieżowych, ale dopiero w Eugene wskoczyła na poziom światowy. Połączyła studia z karierą sportową, dziś ma dyplom Uniwersytetu Oregońskiego, ale i zawodowy kontrakt z Nike.
W Paryżu pobiegła w olimpijjskim finale na 1500 metrów, obok wszystkich sław tego dystansu. I zajęła 10. miejsce. W Tokio było jeszcze lepiej: siódma pozycja, rekord życiowy.
A teraz udało się niewysokiej 24-latce z Włocławka przepracować cały okres zimowy, w międzyczasie poprawiła dwa rekordy Polski Lidii Chojeckiej - na 1500 metrów i milę. I do kraju wróciła nie tylko z aspiracjami, by pobiec w finale. To już za mało. Klaudia chciała w nim powalczyć o coś więcej. Choć faworytek należało szukać w gronie kilku jej konkurentek.
Halowe mistrzostwa świata. Finał 1500 metrów z udziałem Klaudii Kazimierskiej
Eksperci największe szanse dawali Brytyjce Georgii Hunter Bell, medalistce olimpijskiej z Paryża, a rok temu trzeciej w Nankinie. Australijka Jessica Hull wczoraj biegła w finale na 3000 metrów, zdobyła tam medal, ale zmęczenie mogło mieć dzisiaj wpływ. A jeszcze przecież były w stawce Amerykanka Nikki Hiltz czy Etiopka Birke Haylom, też z lepszymi wynikami od Polki.

Dla Klaudii idealny byłby zapewne bieg na czas w okolicach nieco ponad czterech minut, bo wtedy mogłaby pokazać swoje wielkie możliwości sprinterskie w samej końcówce. Polka na początku wysunęła się na czoło, może myślała, że wielkie tego dystansu zgodzą się na takie właśnie tempo.
One nie miały jednak zamiaru, momentalnie liderką została Hull, jakby brąz zdobyty wczoraj na dwukrotnie dłuższym dystansie jej nie zmęczył. I tak samo momentalnie skontrowała Birke Haylom, szybko uzyskała 15 metrów przewagi. Pytanie brzmiało: czy jest w stanie wytrzymać takie mordercze tempo?
Hunter Bell czy Hull nie zareagowały na tę odważną decyzję Etiopki. W połowie dystansu Haylom miała 3,5 sekundy przewagi nad całym peletonem. Gdy zostało 400 metrów, Polka była pod koniec stawki, Haylom miała wciąż trzy sekundy zapasu.
Haylom zapłaciła za swoją szarżę, dopadły ją na 180 metrów przed finiszem. Polka walczyła o szóstą pozycję - i ją zajęła.
Hunter Bell nie dała szans reszcie w końcówce - wygrała bez problemów, uzyskała 3:58.53. Najlepszy w tym roku czas na świecie. Cztery zawodniczki finiszowały poniżej 4 minut, dla Agathe Guillemot zabrakło miejsca na podium. Srebro dla Jessiki Hull, brąz zaś wywalczyłą Nikki Hiltz.
Czas Polki to 4:02.80.
- Chciałam trochę lepiej, chciałam medalu przed polską publicznością. Miało być wolno, liczyłam, że będzie wolno. Bieganie poniżej 4 minut daje medale. Na stadionie już było, w hali jeszcze nie, a tu się inaczej biega - mówiła Klaudia w TVP Sport. - Przegrałam nie taktycznie, ale fizycznie. Niemal wszystkie najlepsze zawodniczki nie odpuściły hali. Został mi tylko trening - dodała.
- 1. Georgia Hunter Bell (Wielka Brytania) - 3:58.53
- 2. Jessica Hull (Australia) - 3:59.45
- 3. Nikki Hiltz (USA) - 3:59.68
- 4. Ahathe Guillemot (Francja) - 3:59.71
- 5. Birke Haylom (Etiopia) - 4:01.34
- 6. Klaudia Kazimierska (Polska) - 4:02.80
- 7. Gracie Morris (USA) - 4:03.75
- 8. Susan Ejore Sanders (Kenia) - 4:04.05
- 9. Ludovica Cavalli (Włochy) - 4:10.10













