Reklama

Reklama

Lekkoatletyka. Wicemistrz Yared Shegumo szuka wsparcia przed Tokio

Najszybszy polski maratończyk Yared Shegumo jest spośród naszych biegaczy najbliżej awansu na igrzyska olimpijskie w Tokio. Na królewskim dystansie w Walencji, wicemistrzowi Europy z 2014 roku do wypełnienia minimum zabrakło zaledwie dziewięciu sekund. Teraz biegacz szuka wsparcia, bo jak sam napisał "nadal walczy o marzenia".

Yared Schegumo to dumny posiadacz koszulki z orzełkiem na piersi i obecnie najszybszy polski maratończyk, któremu najbliżej jest do awansu na igrzyska olimpijskie w Tokio, które wystartują już 24 lipca.

Reprezentant Polski w minionym roku znalazł się na szczycie tabeli krajowych maratończyków, a do wypełnienia minimum kwalifikującego go do startu w najważniejszej imprezie czterolecia zabrakło mu zaledwie dziewięciu sekund! W maratonie w Walencji Shegumo przebiegł królewski dystans w czasie 2:11.30.

Teraz reprezentant Polski z pomocą swoich partnerów otworzył zbiórkę internetową, z której pieniądze chce przeznaczyć na sfinansowanie ostatniej prostej przygotowań do uzyskania biletu na igrzyska. Dziewięć sekund to zarówno dużo, jak i mało, ale biegacz nie ma poddawania się we krwi.

Reklama

Shegumo w Polsce mieszka od 1999 roku, a od 2003 roku biega jako reprezentant naszego kraju. Na swoim koncie zdołał zgromadzić między innymi tytuły mistrza Polski na dystansie maratońskim, dwa mistrzowskie medale w hali oraz trzykrotnie wdarł się na najwyższy stopień podium młodzieżowych mistrzostw Polski.

W pewnym okresie życia sytuacja zmusiła go do wyjazdu do pracy do Wielkiej Brytanii, gdzie jako ochroniarz i operator wózka widłowego zarabiał pieniądze na utrzymanie. Pomimo przerwy w uprawianiu lekkoatletyki, Shegumo w 2011 roku powrócił nad Wisłę i rok później w debiutanckim występie w maratonie, został mistrzem Polski. W 2014 roku na mistrzostwach Europy w Zurychu wywalczył srebrny medal. Był też w składzie reprezentacji podczas igrzysk w Rio de Janeiro. 

Podczas czempionatu w Berlinie (2018) maratończyk, z powodu kontuzji kręgosłupa, musiał zejść z trasy, a do Polski wrócił na wózku inwalidzkim.

Leczenie poważnej kontuzji, żmudna rehabilitacja i powrót do biegania na wysokim poziomie, aby w grudniu 2019 roku otrzeć się o wymarzoną kwalifikację olimpijską. Z taką determinacją, dziewięć sekund wydaje się być jedynie formalnością.

Najszybszego maratończyka spośród "Biało-Czerwonych" wesprzeć można TUTAJ.

AB

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL