Reklama

Reklama

Lekkoatletyka. Krzysztof Kęcki, dyrektor sportowy PZLA: Zawodnicy potrzebują startów

Sezon lekkoatletyczny w Polsce zostanie wznowiony najprawdopodobniej w drugiej połowie sierpnia. Będą mistrzostwa Polski, memoriały Kusocińskiego i Skolimowskiej - mówi dyrektor sportowy Polskiego Związku Lekkiej Atletyki Krzysztof Kęcki.

Olgierd Kwiatkowski, Interia: Czy sezon lekkoatletyczny w Polsce w ogóle się rozpocznie?

Krzysztof Kęcki, dyrektor sportowy PZLA: - Jeśli znikną obostrzenia związane z pandemią i warunki nam pozwolą, chcielibyśmy w końcówce sierpnia i na początku września rozegrać: Memoriał Janusza Kusocińskiego, mistrzostwa Polski, Memoriał Kamili Skolimowskiej. Bardzo chcielibyśmy zobaczyć naszych zawodników na tych zawodach. Dla nich też jest to ważne, by się zweryfikować, by sprawdzić swój wynik w warunkach startu. Niektórym ta adrenalina dodaje sił i poprawia rezultaty. Dla wszystkich będzie to też dodatkowy bodziec do treningu. Ten termin musi być poprzedzony około 10-tygodniowym cyklem treningowego. Zawodnicy powinni już pod koniec maja rozpocząć większy trening objętościowy.

Reklama

Ale większość już trenuje. Lekkoatleci mogą przecież trenować indywidualnie.

- Od soboty można trenować wspólnie, w grupie sześcioosobowej. Wszystko zależy teraz od władz lokalnych, czy otworzą obiekty lekkoatletyczne. Będzie też możliwość korzystania z Centralnych Ośrodków Sportu, ale część zawodników - około 20 - miała taką okazję, lecz po niedawnej informacji o odwołaniu mistrzostw Europy w Paryżu, zrezygnowała. Odpadła wielka międzynarodowa impreza i mogą trenować bliżej własnego miejsca zamieszkania. Ale na pewno będziemy chcieli korzystać z COS-ów - w lipcu, sierpniu, wtedy kiedy wzrośnie potrzeba specjalistycznego treningu.

Nie będzie w tym igrzysk olimpijskich, mistrzostw Europy myśli pan, że odbędą się przynajmniej mityngi Diamentowej Ligi?

- Mamy informacje nieoficjalne, że organizatorzy cyklu szykują się na połowę sierpnia. Sezon potrwałby wtedy do października. Rzeczywistość się zmienia, plan będzie się urealniał, ale to jedno z możliwych rozwiązań.

A myśli pan, że rozegrane zostaną kolejne mistrzostwa Europy, czyli Halowe Mistrzostwa Europy w Toruniu w marcu przyszłego roku ?

- Dziś mamy pandemię. Nie jestem ekspertem, by powiedzieć kiedy się skończy. Będziemy działać adekwatnie do sytuacji.

A co ze zgrupowaniami zagranicznymi? Większość polskich lekkoatletów trenuje za granicą.

- Ruch lotniczy został wstrzymany. Na razie sami zawodnicy chcą unikać lotnisk i wolą trenować w kraju. Może w lipcu i sierpniu podróże będą możliwe i wtedy, szczególnie ci lekkoatleci, którzy uprawiają konkurencje wytrzymałościowe, pojadą w wysokie góry. Mamy ośrodek w Zakopanem i komory hipoksyjne (zapewniają możliwość treningu w warunkach wysokogórskich - przyp. ok). Tyle, że nie wszyscy lubią z nich korzystać. Sytuacja jest o tyle inna, że nie ma mistrzostw Europy, co sprawia, że spadła potrzeba zgrupowań zagranicznych. Będą potrzebne w grudniu przed HME, lub jako ważny etap przygotowań do przyszłorocznych igrzysk olimpijskich w Tokio.

Czy uważa pan, że lekkoatletyka jest bardziej poszkodowana niż inne sporty przez pandemię?

- Na najwyższym poziomie sportowym każdy sportowiec jest poszkodowany. Brak możliwości treningu, zakłócenia w cyklu treningowym, odbywa się z wielką szkodą dla zawodników we wszystkich dyscyplinach. Lekkoatleci są w o tyle lepszej sytuacji, że mogą trenować na powietrzu przy ograniczonej liczbie osób. Na pewno gorzej jest w grach zespołowych. Ale czasami jest to kwestia pomysłowości trenerów, zawodników, klubów i ich umiejętności dostosowania się do nowej sytuacji.

Wielkim zagrożeniem dla lekkoatletyki może być rozprzestrzenienie się dopingu. Teraz oszuści mogą czuć się bardziej bezkarni.

- Sportowcy cały czas są testowani, wciąż funkcjonuje system ADAMS (w każdej chwili pomaga sprawdzać gdzie przebywają sportowcy i ich kontrolować - ok). Ten system jest o tyle skuteczny, że dzięki paszportom biologicznym może wykryć pewne nieprawidłowości w organizmie po roku, po dwóch latach. Jest bardziej uszczelniony. Dopingowicze nadal mają się czego bać i nie sądzę, żeby nagle wzrosła liczba przypadków takich oszustw.

Rozmawiał Olgierd Kwiatkowski

Dowiedz się więcej na temat: Krzysztof Kęcki | pzla | lekkoatletyka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje