Reklama

Reklama

Lekkoatletyka. Kontrowersje wokół Seyni. Biegaczka odmawia przyjmowania leków

Aminatou Seyni nie zgadza się na przyjmowanie leków w celu obniżenia poziomu testosteronu. Biegaczka specjalizująca się w biegach na dystansie 400 m, podczas igrzysk olimpijskich w Tokio jest gotowa podjąć się wyzwania startu na krótszym dystansie, na którym nie obowiązują restrykcje narzucone przez Światową Lekkoatletykę.

Kontrowersyjne zachowanie Aminatou Seyni, do której należy rekord Nigerii w biegu na dystansie 200 i 400 m. Biegaczka odmawia Światowej Lekkoatletyce (dawne Międzynarodowe Stowarzyszenie Federacji Lekkoatletycznych - przyp. red.) podjęcia się terapii hormonalnej, czyli przyjmowania leków na obniżenie poziomu testosteronu.

Na kilka miesięcy przed igrzyskami olimpijskimi w Tokio, Nigeryjka zastanawia się nad rezygnacją ze swojego koronnego dystansu na rzecz startu na 100 i 200 m. Wszystko za sprawą restrykcji, które w 2018 roku organizacja wprowadziła w konkurencjach od 400 m do jednej mili. W organizmie Seyni jest za duży poziom testosteronu.

Reklama

23-latka już teraz zapowiedziała, że pomimo wszelkich przeciwności chce walczyć o medal dla swojego kraju.

"Chcę się skoncentrować tylko na 100 i 200 m, aby zobaczyć, jak mi to wychodzi, ponieważ to coś zupełnie innego. Zrobię wszystko, co w mojej mocy, aby zdobyć medal" - powiedziała lekkoatletka.

Seyni już podczas ubiegłorocznych mistrzostw świata wystąpiła na dystansie 200 m z uwagi na nowe obostrzenia. Wszystko wskazuje na to, że w Tokio będzie musiała pobiec na tym samym dystansie.

"Czuję trochę smutku, ponieważ gdybym pobiegła 400 m, mogłabym zdobyć medal, a na 200 m jest wiele lepiej rozwiniętych zawodniczek" - dodała lekkoatletka, która w 2019 roku mogła pochwalić się trzecim wynikiem na świecie w biegu na 400 m (49,19).

AB

Dowiedz się więcej na temat: Aminatou Seyni | lekkoatletyka | testosteron | Tokio 2020

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje