Reklama

Reklama

Lekkoatletyka. Jakub Krzewina znów leczy kontuzję, ale humor go nie opuszcza

Fatum nie opuszcza naszego lekkoatlety, specjalizującego się w biegu na 400 metrów Jakuba Krzewiny. Mistrz świata w sztafecie 4x400 metrów sprzed dwóch lat leczy kolejną kontuzję, która wymagała poddania się operacji. Zawodnik WKS Śląsk Wrocław stara się jednak nie zwieszać głowy, o czym świadczy zdjęcie, opublikowane w mediach społecznościowych.

Fatalna passa, która od długiego czasu ciągnie się za Krzewiną, mogłaby podłamać niejednego sportowca. 30-latek z Kruszwicy ledwo wyleczy jedną kontuzję, a już pojawia się następna, torpedując jego karierę.

Obecnie trwa kolejna walka z czasem, bo do tegorocznych igrzysk olimpijskich w Tokio pozostało już bardzo mało czasu. Tymczasem multimedalista mistrzostw świata i Europy znów wylądował w szpitalu, lecząc kolejny uraz. Tym razem posłuszeństwa odmówiło lewa noga lekkoatlety, która wymagała przeprowadzenia operacji.

Mimo kolejnego, fatalnego zrządzenia losu, w dodatku przed najważniejszą imprezą sportową czterolecia, Krzewina nie spuszcza nosa na kwintę. Świadczy o tym zdjęcie, zamieszczone ze szpitalnej sali. Poza opatrunkiem na lewej nodze uwagę przykuwa... kominiarka na głowie Krzewiny. To nawiązanie lekkoatlety do bycia zagorzałym fanem Lecha Poznań, których nazywa się właśnie kibolami. A zatem, o ile niemal wszędzie to określenie jest zarezerwowane dla stadionowych bandytów, tak w Wielkopolsce ma bardzo pozytywne nacechowanie.

Reklama

Co ciekawe, tak się składa, że równo dwa lata temu (4 marca 2018 roku) Krzewina wraz z kolegami ze sztafety 4:400 m sprawił wielką sensację na mistrzostwach świata. Nasza drużyna w składzie: Karol Zalewski, Rafał Omelko, Łukasz Krawczuk i Krzewina pokonała w Birmingham faworyzowanych Amerykanów, zdobywając złoto i bijąc halowy rekord świata.

Art

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy