Reklama

Reklama

Lekkoatletyka. Eliud Kipchoge znów podejmie próbę złamania dwóch godzin w maratonie

Kenijski biegacz Eliud Kipchoge, który w maratonie berlińskim w 2018 roku ustanowił nowy rekord świata zapowiedział, że kolejną próbę złamania dwóch godzin podejmie jeszcze w tym roku. Najszybszy maratończyk świata pobiegnie po swój cel w październiku, w Londynie.

Eliud Kipchoge - rekordzista świata na królewskim dystansie, który w ubiegłym roku w Berlinie przebiegł maraton w czasie 2:01.39 zapowiedział, że chce złamać ostatnią wielką barierę lekkoatletyczną i przekroczyć metę poniżej dwóch godzin.

Jak twierdzi trener biegacza - Patrick Sang, prawdopodobieństwo ustanowienia kolejnego rekordu jest bardzo duże. Kipchoge podejmie próbę w ramach projektu wspieranego przez Jima Ratcliffe’a - najbogatszego człowieka w Wielkiej Brytanii, który niedawno przejął między innymi profesjonalną drużynę kolarską Team Sky.

Reklama

- To naprawdę piękne przedsięwzięcie sportowe. W przypadku lekkoatletyki lub wytrzymałości jest to najbardziej niezwykłe wyzwanie, przed którym stoi człowiek. Dla każdego, kto biega, koncepcja pokonania 42 kilometrów, biegnąc dwie minuty i 50 sekund na kilometr jest nie do pomyślenia. Większość ludzi na tej planecie nie jest w stanie utrzymać takiego tempa nawet przez jeden kilometr, więc osiągnięcie Kenijczyka byłoby prawie nadludzkie - skomentował Ratcliffe.

Warto dodać, że próba złamania dwóch godzin odbędzie się w zależności od sprzyjających warunków pogodowych oraz przy pomocy pacemakerów. Nawet jeśli magiczna granica wreszcie pęknie, nie będzie ona najprawdopodobniej uznawana za oficjalny rekord świata. Dokładna data biegu nie jest jeszcze znana.

- Oglądałem Eliuda z samochodu podczas maratonu w Londynie przed tygodniem. Droga była kiepska, a trasa naprawdę pagórkowata. Do tego było wietrznie, maratończycy nie mieli skutecznych pacemakerów, ponieważ nie biegli oni wystarczająco szybko. On wciąż biegł na dwie godziny i dwie minuty - mówił milioner.

Sam biegacz komentuje ewentualne powodzenie próby jako coś, co przewyższy wszystko, co osiągnął. Utytułowany sportowiec już w ubiegłym roku pobił dotychczasowy rekord na królewskim dystansie aż o 78 sekund, wygrywając maraton w Berlinie. Ponadto przebiegł dystans maratoński w czasie 2:00.25 w specjalnie przygotowanych do tego celu warunkach, na torze wyścigowym Monza we Włoszech.

- Nie chodzi o uznanie lub ratyfikację, ale o historię i przekazanie wiadomości, że żaden człowiek nie jest ograniczony. Najszybszy maraton w historii był największym momentem w mojej karierze - skomentował 34-letni Kipchoge.

AB

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje