Reklama

Reklama

Lekkoatletyka. Coraz szersze kręgi korupcyjnej afery rodziny Diacków

W kontekście tych informacji sędziowie wezwali i oskarżyli pod koniec 2018 r. za aktywną korupcję byłego szefa komisji przetargowej Tokio-2020 Tsunekazu Takedę. Winy nie udowodniono, ale Takeda musiał wycofać się z przewodniczenia Japońskiemu Komitetowi Olimpijskiemu.

Reklama

Pod lupą śledczych z Francji i Brazylii znalazły się także dwa przelewy opiewające na 2 miliony dolarów, które trafiły na konta "PMD" 29 września 2009 r., trzy dni przed głosowaniem MKOl w sprawie gospodarza Igrzysk Olimpijskich 2016. Pieniądze pochodziły od firmy Matlock Capital, za którą stoi brazylijski przedsiębiorca Arthur Soares, zaufany człowiek byłego gubernatora Rio, Sergio Cabrala, który obecnie odbywa w swoim kraju karę więzieniu za korupcję. Śledczy uważają, że przelewy te zostały wykonane na wniosek szefa komisji przetargowej Rio 2016 Carlosa Nuzmana. Ten ostatni został aresztowany w Rio we wrześniu 2017 r., ale następnie zwolniony warunkowo.

Podejrzenia dotknęły także byłego namibijski sprintera Frankie Fredericksa, który otrzymał 2 października 2009 r., w dniu zwycięstwa Rio de Janeiro, przelew w wysokości 299 300 dolarów z firmy Papy Massata Diacka. Fredericks był członkiem komisji ewaluacyjnej MKOl. Obronił się przed korupcyjnym zarzutami, ale został zawieszony w MKOl.

Kolejnym ogniwem korupcyjnego łańcucha jest płatność na łączną kwotę 3,5 mln dolarów, przelanych w październiku i listopadzie 2011 r. na rzecz firmy zajmującej się marketingiem sportowym, prowadzonej przez Papę Massatę Diacka, przez Oryx Qatar Sports Investment (Oryx QSI), założoną przez Khalida Al-Khelaifiego. Khalid zarządza biznesem swojego brata Nassera, szefa PSG i kanału beIN Sports.

IAAF w 2011 roku postawiła co prawda na Londyn, ale trzy lata później głosowanie wygrała Doha. W trakcie dochodzenia Nasser Al-Khelaifi zapewniał francuskich sędziów, że nie ma wpływu na decyzje finansowe Oryx QSI. Pozostaje jednak podejrzany o korupcję w śledztwie toczącym się od maja 2019 r.

Wielowątkowy proces obejmuje zarówno kwestię korupcji w IAAF i MKOl, jak również tuszowania instytucjonalnego dopingu w Rosji. Jeden z głównych oskarżonych - 87-letni dziś Lamine Diack został aresztowany w listopadzie 2015 we Francji i otrzymał zakaz opuszczania tego kraju. Byłemu szefowi Międzynarodowej Federacji Lekkoatletycznej (IAAF, 1999-2015), którego krajowa prokuratura oskarża o zorganizowanie "prawdziwej organizacji przestępczej", zagrożony jest karą do dziesięciu lat więzienia za czynną i bierną korupcję, naruszenie zaufania i pranie pieniędzy.

Lamine Diack jest dodatkowo oskarżony o to, że pozwolił swojemu synowi dysponować kilkoma milionami euro na negocjacje ze sponsorami i przyjąć "wygórowane" prowizje. Podczas dochodzenia nie oszacowano kwoty strat spowodowanych działalnością Diacków, ale międzynarodowa federacja lekkoatletyczna, będąca oskarżycielem posiłkowym, Międzynarodowy Komitet Olimpijski (MKOl) i Światowa Agencja Antydopingowa (WADA), żądają od pozwanych odszkodowania w wysokości 24,6 mln euro. Całkowite straty szacują natomiast na 41 mln euro.

Na ławie oskarżonych zasiądą także, pod zarzutem biernego przekupstwa, były francuski doradca Diacka, prawnik Habib Cisse i były szef służby antydopingowej IAAF Gabriel Dolle.

Kluczowy gracz w tej sprawie, Papa Massata Diack, prawdopodobnie będzie nieobecny. Jego paryski prawnik zwrócił się z wnioskiem o odroczenie procesu, ponieważ jego dwaj inni prawnicy "PMD" nie mogą opuścić Dakaru z powodu zamknięcie granic. Wniosek będzie rozpatrzony w poniedziałek rano.

sab/ krys/

Dowiedz się więcej na temat: IAAF | Lamine Diack | Massata Diack | Papa Massata Diack

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje