Reklama

Reklama

Lekkoatletyka. Co z mityngami w Polsce? Zawodnicy mogą wiele stracić

Organizator największych mityngów w Polsce, menedżer wielu zawodników, w tym m.in. Piotra Małachowskiego, Marcin Rosengarten uważa, że maj będzie miesiącem decydującym dla lekkoatletów. Wtedy będą podejmowane decyzje w sprawie mistrzostw Europy oraz zawodów komercyjnych.

"Kalendarz na kwiecień i maj jest pusty. Wszystkie zaplanowane na ten okres mityngi zostały odwołane, mimo że - zwłaszcza maj - był zazwyczaj bardzo bogaty w imprezy. Pod znakiem zapytania stoi już też pierwsza połowa czerwca. Pozostaje nadzieja, że w drugiej połowie roku, a najpóźniej 1 sierpnia, lekkoatletyka na dobre powróci na stadiony" - powiedział Rosengarten.

Reklama

Wszystko jednak zależy od sytuacji na świecie. Obecnie wszyscy walczą z pandemią koronawirusa, która sprawiła, że sport przestał praktycznie istnieć. Zawieszone lub odwoływane są kolejne imprezy - w tym piłkarskie mistrzostwa Europy, czy igrzyska olimpijskie w Tokio. Jeśli uda się wrócić w tym roku do rywalizacji, to - zdaniem Rosengartena - sezon się trochę przedłuży.

"Myślę, że mityngi będą odbywać się nawet w październiku, zwłaszcza w takich miejscach jak Azja czy Afryka, gdzie pogoda będzie jeszcze sprzyjała rozgrywaniu zawodów. Pewnie sezon mógłby się zakończyć podobnie jak w ubiegłym roku, czyli ok. 15 października. Odpoczynek za długi nie będzie potrzebny, bo sytuacja na świecie spowodowała, że w tym momencie większość lekkoatletów stosuje trening zastępczy zamiast ciężkiej roboty, do której zwykle w tym okresie była przyzwyczajona" - zaznaczył.

On sam w tym sezonie miał w planach organizację pięciu mityngów w kraju. Najmniej zagrożony wydaje się największy z nich, czyli Memoriał Kamili Skolimowskiej w Chorzowie. Stadion Śląski ma przyjąć lekkoatletów 6 września. "Na ten moment wydaje się, że to bezpieczna data, ale sytuacja z pandemią jest bardzo dynamiczna. Jeżeli do tego czasu sytuacja na świecie się nie uspokoi, to by oznaczało, że sezonu lekkoatletycznego nie będzie, bo nie ma sensu przeciągać tego w nieskończoność. Bezpieczeństwo oraz zdrowie sportowców i kibiców jest bowiem nadrzędne" - podkreślił.

W innych datach mogą się za to odbyć Festiwal Rzutów im. Kamili Skolimowskiej we Władysławowie, mityng na rynku w Białymstoku, przy Warszawskich Fontannach i w Radomiu. "Jeśli chodzi o Cetniewo to mamy zaplanowaną datę 11 lipca. Fajnie by było, żeby tym mityngiem zainaugurować sezon. Dla większości miotaczy byłby to pierwszy sprawdzian, ale tu mamy większą elastyczność, bo przygotowanie takiego wydarzenia jest zdecydowanie mniej czasochłonne niż Memoriału. Umówiłem się z naszymi lekkoatletami, że z decyzją na spokojnie będziemy czekać nawet do końca czerwca. A potem będziemy mogli szukać też innych terminów, bo i ośrodek jest pod tym względem bardzo elastyczny" - zapewnił Rosengarten.

Inny termin - bardziej jesienny szukany jest na mityng w Białymstoku. Miał się on pierwotnie odbyć 2 maja. "Jak poznamy kalendarz mityngów Diamentowej Ligi, ustalimy z prezydentem miasta datę, która nie będzie kolidowała z innymi zawodami. W Białymstoku organizujemy tylko trzy konkurencje, więc szybko wszystko podopinamy. Pod znakiem zapytania stoi impreza w Radomiu, a w Warszawie mamy się spotkać 23 sierpnia. Teraz trudno mówić, co wtedy będzie" - podkreślił menedżer.

Rosengarten przyznał, że najbardziej obecna sytuacja uderzy w lekkoatletów, którzy nie mają podpisanych stypendiów i kontraktów sponsorskich. "Oczywiście im bardziej utytułowany zawodnik, tym większy będzie cios finansowy. Jeśli sezon w ogóle nie wystartuje, to medaliści olimpijscy czy mistrzowie świata stracą możliwość zarobienia nawet kilkuset tysięcy złotych. Obecna sytuacja równie mocno, jeżeli nie mocniej, dotknie jednak młodych lekkoatletów, którzy do tej pory nie odnosili znaczących sukcesów i żyli z pieniędzy zarobionych na mityngach. Przez cały rok się przygotowywali, by zarobić parę groszy i dla nich kolejne miesiące będą bardzo trudne, bo nie będą mieli z czego żyć. Jednak w obecnej chwili nie to jest najważniejsze, sytuacja nie jest łatwa dla całego świata, nie tylko dla sportu, teraz jedyne co się liczy to zdrowie i życie" - powiedział.

Wielu zawodnikom kończą się także kontrakty sponsorskie. Większość była podpisywana do igrzysk, a skoro te zostały przeniesione o rok, będzie konieczna renegocjacja. "To już będą indywidualne ustalenia i rozmowy konkretnego zawodnika z danym sponsorem. Największą firmą, która wspiera polską Królową Sportu jest koncern paliwowy Orlen, który wspiera kilkudziesięciu lekkoatletów. Myślę, że w tym przypadku sprawa zostanie omówiona zbiorowo. Żadne decyzje jeszcze nie zapadły, ale mamy nadzieję, że kontrakty zostaną przedłużone o kolejny rok do igrzysk. Czekamy na rozmowy, ale to nie czas i moment, by je podejmować" - zaznaczył.

Pod znakiem zapytania stoją także mistrzostwa Europy, które zaplanowane są na koniec sierpnia w Paryżu. "Na ostatnim posiedzeniu European Athletics 47 z 50 członków było za tym, by tę imprezę rozegrać. Ale to Francuzi mają decydujący głos, a oni nie mają teraz do tego głowy. U nich sytuacja jest bardzo trudna, zdecydowanie cięższa niż obecnie w Polsce. 7 maja odbędzie się kolejne posiedzenie europejskich władz i wtedy mam nadzieję dowiemy się, czy mistrzostwa Europy zostaną zorganizowane, przeniesione czy odwołane. Myślę, że Francuzi nie będą już dłużej czekać z podjęciem decyzji, bo i już nie ma na to czasu. Przygotowanie tego typu imprezy to nie są dwa-trzy miesiące, już dzisiaj trzeba decydować o wielu kwestiach organizacyjnych jak zakwaterowanie, logistyka, promocja itd." - uważa Rosengarten.

Pandemia koronawirusa "zamroziła" sportowy świat. Niemal wszystkie imprezy, rozgrywki, wydarzenia są zawieszone. Zamknięte są też prawie wszystkie obiekty sportowe. Na razie nie wiadomo, jak długo to potrwa.

mar/ co/

Dowiedz się więcej na temat: lekkoatletyka | koronawirus

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje