Reklama

Reklama

Lekkoatletyka. "Caster Semenya biologicznie jest mężczyzną"

Apelacja tylko na chwilę przyniosła skutek, bowiem od kilku tygodni wiadomo, że Caster Semenya na mistrzostwach świata w Dausze nie będzie rywalizowała z kobietami w biegu na swoim koronnym dystansie 800 metrów, a zatem nie obroni tytułu. Dotąd raczej unikano mocnych wypowiedzi na temat biologicznej płci zawodniczki z RPA, lecz teraz jednoznaczną opinię wygłosił uczony, Jose Maria Odriozola.

Kim jest Odriozola? To były prezydent hiszpańskiej federacji lekkoatletycznej, a w tej sprawie kluczowe jest to, że posiada tytuł profesora biochemii. Działacz z Półwyspu Iberyjskiego popiera decyzję Międzynarodowej Federacji Lekkoatletycznej (IAAF), która zakazała Semenyi rywalizować z kobietami, jeśli nie podda się kuracji prowadzącej do obniżenia produkcji w jej przypadku naturalnego poziomu testosteronu.

Reklama

- Semenya mówi, że IAAF występuje przeciwko niej, ale zasady są dla wszystkich. Jej sprawa zaczęła się przy okazji mistrzostw świata w Berlinie w 2009 roku. Caster ma chromosomy XY, podobnie jak mężczyźni, a szereg badań hormonalnych wykazał, że jest hiperandrogenna. Nie odmawiamy jej kobiecości, ale pod względem biologicznym jest mężczyzną. Choć w niektórych aspektach nie definiujących całkowicie anatomicznie mężczyznę, to jednak ma ogromną przewagę, dlatego obowiązuje rozróżnienie rywalizacji dla mężczyzn i kobiet - powiedział w rozmowie z EFE Odriozola, jeden z promotorów tego tematu w Radzie IAAF, cytowany na portalu runnersworld.com.

Emerytowany profesor, związany z Uniwersytetem Complutense w Madrycie, przekonuje, że decyzja nie może być inna, wszak testosteron jest powszechnie zakazanym środkiem dopingującym.

28-letnia Semenya, dwukrotna mistrzyni olimpijska w biegu na 800 m oraz trzykrotna mistrzyni świata na tym dystansie, przez chwilę mogła mieć nadzieję, że skutecznie obroni swoich racji, że taką kobietą przyszła na świat. Jej apelacja złożona 29 maja przyniosła skutek, ale jedynie tymczasowy. Biegaczka odwoływała się od nowych przepisów IAAF, które nakazują farmakologiczne obniżenie poziomu testosteronu u zawodniczek z zaburzeniami rozwoju płci (DSD), startujących na dystansach od 400 m do jednej mili (1609 m).

Trwająca dziesięć lat batalia pod koniec lipca zakończyła się porażką sportsmenki, na mocy decyzji sądu w Szwajcarii, który uchylił regulację zastosowaną tymczasowo tylko w odniesieniu do zawodniczki z RPA.

Semenya wciąż jednak nie powiedziała ostatniego słowa. Z rozczarowaniem przyjęła decyzję i oświadczyła, że złożyła apelację do Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu.

AG

Dowiedz się więcej na temat: Caster Semenya

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje