Reklama

Reklama

Lekkoatletyka. Były szef IAAF Diack: Powinienem być bardziej czujny

Były prezydent Międzynarodowego Stowarzyszenia Federacji Lekkoatletycznych (IAAF) Lamine Diack przyznał, że powinien być "bardziej czujny", gdy pełnił funkcję w IAAF. W Paryżu od tygodnia trwa proces Senegalczyka oskarżonego o korupcję.

Oskarżony kilka razy podkreślał, że jego błędem był fakt, iż swoim współpracownikom pozostawił zbyt wiele swobody w działaniu, przez co doszło do nieprawidłowości finansowych. W poniedziałek proces w dużej mierze koncentrował się na zarzutach dotyczących jego syna Massaty Diacka. W przeszłości był on konsultantem IAAF ds. marketingu i zarzuca mu się pranie pieniędzy, korupcję i naruszenie zaufania. 

Diack jr. nie stawił się w paryskim sądzie - ukrywa się w Senegalu, który odmówił jego ekstradycji. W poniedziałek jego ojciec przekonywał, że informacja przekazana przez śledczych o kwocie ponad 10 mln dolarów, które junior miał zdefraudować, nie jest prawdziwa.

Reklama

Chodzi o część kwoty prawie 30 mln dolarów, którą miał IAAF przekazać rosyjski bank VTB. Jak wynika z dokumentów prawie połowa tej kwoty zniknęła i nigdy nie znalazła się w kasie IAAF. Dokumenty uzyskane przez śledczych wskazują na to, że ponad 10 mln wpłynęło na prywatne konto rodziny Diacków w jednym ze szwajcarskich banków.

W pozwie przeciwko byłemu szefowi IAAF jest także żądanie zwrotu 41 mln euro uzyskanych z reklam i od sponsorów, jakie zdaniem prawników lekkoatletycznej centrali zostały także przejęte przez oskarżonego i jego syna.

W trakcie poniedziałkowej rozprawy 87-letni Diack chwilami sprawiał wrażenie nieobecnego. Odpowiadał na pytania bardzo cicho, czasami zupełnie nie było go słychać. Jego obrońca  William Bourdon upominał go "mów przez mikrofon, na miłość boską", jednak nie przynosiło to rezultatu.

Diack kilka razy powiedział, że nie pamięta szczegółów niektórych płatności. "Zaczynam być starym człowiekiem" - mówił, gdy prokuratura zadawała mu trudne pytania.

Proces w Paryżu ma zakończyć się czwartek, tego dnia po wystąpieniach stron sędzia powinien ogłosić, kiedy zostanie ogłoszony wyrok.

Lamine Diack był pierwszym i jedynym dotąd szefem światowej lekkoatletyki spoza Europy. Kierował IAAF w latach 1999-2015. Grozi mu kara do 10 lat więzienia i wysoka grzywna. Były szef IAAF przebywa od dłuższego czasu w areszcie domowym w Paryżu.

W listopadzie 2015 roku, bezpośrednio po opublikowaniu raportu Międzynarodowej Agencji Antydopingowej (WADA) na temat dopingu w Rosji, Senegalczyk został zatrzymany przez francuską prokuraturę pod zarzutem tuszowania pozytywnych wyników testów antydopingowych lekkoatletów z tego kraju. Według prokuratury przyłapani na dopingu sportowcy płacili za wyciszenie afery, aby móc kontynuować karierę, a w grę wchodziła łączna suma 3,45 mln euro.

W odrębnym śledztwie prokuratury Diack senior jest podejrzany o czerpanie korzyści przy wyborze gospodarzy igrzysk olimpijskich 2016 i 2020 roku (Rio de Janeiro i Tokio) oraz lekkoatletycznych mistrzostw świata w 2015 i 2019 (Pekin i Dauha).

wha/ an/ sab/

Dowiedz się więcej na temat: Lamine Diack | IAAF

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL