Reklama

Reklama

Lekkoatletyka. Beznadziejne rzuty polskich mistrzów młota. Co tu się wydarzyło?

Jeśli rywalizacja czołowych na świecie młociarzy w Poznań Athletics Grand Prix miała był sprawdzianem przed mistrzostwami Polski, to zdecydowania rozczarowała. - Na takim kole ciężko o dobre rezultaty, a przecież my rzucamy dla kibiców – mówił Wojciech Nowicki.

Na niespełna dwa tygodnie przed mistrzostwami Polski przedstawiciele niektórych dyscyplin przetestowali stadion na poznańskim Golęcinie. W przypadku rzutu młotem test nie wypadł dobrze, a wszyscy jako powód wskazywali "tępe" koło.

- Tutaj młot dzisiaj nie latał i nie będzie latał. I to nie moja wina, a koła. Niby zostało wyszlifowane, ale nadal nie da się kręcić, nogi nie chcą w nim chodzić. Wszyscy rzucali o parę metrów słabiej - irytował się trzykrotny mistrz świata Paweł Fajdek, który dwa tygodnie temu w Chorzowie uzyskał niemal 83 metry. W  niedzielę w Poznaniu miał tylko 74,28 m, czyli wynik gorszy o 8,70 m. - Od razu pojawiają się błędy techniczne, których nie da się wyeliminować. W ogóle nie jest ślisko, tak nie wygląda beton. On powinien być ciemny, a tu jest jasny jak śnieg, to jakiś chemiczny wytwór. Miejmy nadzieję, że za dwa tygodnie zrobią nowe koło, mogą nawet za to zapłacić - mówił Fajdek.

Reklama

Znacznie lepiej spisał się Wojciech Nowicki, brązowy medalista z igrzysk w Rio de Janeiro i trzykrotnie trzeci w mistrzostwach świata. On we wtorek i w czwartek w dwóch mityngach w Finlandii przekraczał 80 metrów, w Poznaniu tylko raz przekroczył 78 (78,42 m), choć miał aż pięć mierzonych prób. - Koło jest wolne, ciężko  tu o bardzo dobre rezultaty, nad czym jako sportowcy możemy ubolewać. Dziś czułem po całym tygodniu lekkie zmęczenie, jednak trzeci start to już dużo. Mimo wszystko zrobiłem to swoje minimum, jestem zadowolony. Wierzę jednak, że za tydzień na Memoriale Kusocińskiego powalczymy z Pawłem na innym poziomie - mówił Nowicki.

Malwina Kopron najlepsza w Poznaniu

Wśród pań triumfowała Malwina Kopron, która też celuje w medal na igrzyskach olimpijskich. Brązowa medalistka z mistrzostw świata w Londynie sprzed czterech lat jako jedyna przekroczyła granicę 70 metrów - miała 72,57 m. To jednak i tak o blisko trzy metry mniej niż kilka dni temu w Turku. - Koło jest ciężkie, tępe i mam nadzieję, że do Mistrzostw Polski coś z tym zrobić. Przyjechałam do Poznania po bardzo ciężkim tygodniu, mam zresztą ze sobą pełną walizkę, bo zaraz jadę do Spały. Dziś zaliczyłam czysto treningowy start, ale ostatnie rzuty były już fajne. Puszcza łam barki, rozluźniałam się, ale niestety stopy nie chciały iść w tym kole. Uważam, że jestem dobrze przygotowana - mówiła Kopron. Gorzej poszło Joannie Fiodorow, aktualnej wicemistrzyni świata. Jej najlepszy wynik to 69,71 m, czyli blisko trzy metry mniej niż miesiąc temu w Kielcach.

Andrzej Grupa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje