Reklama

Reklama

Lekkoatletyka. Anna Kiełbasińska: Pracuję nad tym, żeby być sama ze sobą na bieżni

- Od dawna pracuję nad tym, żeby być sama ze sobą na bieżni i z tym, co mam zrobić - powiedziała biegająca na dystansie 400 m Anna Kiełbasińska. Dodała jednak, że powrót kibiców na stadiony lekkoatletyczne poniesie zawodników do jeszcze lepszych wyników.

Mniej doświadczona od swoich koleżanek ze sztafety na dystansie 400 m zawodniczka przyznaje, że rok, który los podarował jej w kontekście przygotowań do igrzysk, chce wykorzystać na poprawienie wszelkich mankamentów, które jeszcze widzi. Jako że jest niezwykle wymagająca i krytyczna wobec siebie, wynajdywanie kolejnych elementów do poprawy przychodzi jej dość łatwo.

Przyznała, że nadrobione zostały straty w "bieganiu tlenowym", a "baza tlenowa" została powiększona, tak jak i siłowa.

- To coś, co zawsze musieliśmy odkładać, bo goniliśmy za wysokich obrotach, gdyż zbliżał się sezon i musiałam być zawsze w super formie - powiedziała zawodniczka SKLA Sopot.

Gdy wspomina się hasło Halowe Mistrzostwa Europy Toruń 2021, to doświadczona już biegaczka przyznaje, że ma ciarki, gdyż od dawna był to punkt, w którym być może kończyłaby nawet karierę. Teraz wiadomo już, że po tej imprezie będą jeszcze mistrzostwa świata pod dachem po dwóch tygodniach, a w lipcu przyszłego roku impreza cztero-, a tym razem pięciolecia, czyli igrzyska olimpijskie.

- Uwielbiam startować w Polsce, przed naszą publicznością, bo to nas unosi i dodaje skrzydeł. Jestem predysponowana do biegania w hali, bo umiem, przez to że przez lata biegałam 200 m, pokonywać dobrze wiraże. To może być moja impreza i bardzo na to liczę. Wszystko się z tymi zawodami tak fajnie składa, że musi być dobrze - podkreśliła Kiełbasińska.

Reklama

Przyznała, że kibice niosą do jeszcze lepszych wyników, ale ona od lat pracuje nad tym, żeby być w czasie swojego biegu sama ze sobą, z torem i z tym, co ma zrobić, z celem, który przed sobą postawiła.

- Jasne jednak, że po tym, jak bieg się zakończy, to zupełnie inna jest atmosfera, gdy na stadionie są kibice niż wtedy, gdy ich nie ma - podkreśliła.

Koordynacja ruchowa, rozciąganie, dbałość o każdą, nawet najmniejszą jednostkę treningową, to wszystko ma pozwolić być jej jeszcze lepszą. Do życia obozowego w COS w Spale zawodniczka wróciła z chęcią, ale w żaden sposób nie narzeka na okres, który za nią. Dodała nawet, że polubiła siedzenie w domu, bo od kilkunastu lat nie miała na to w zasadzie nigdy czasu.

- Nie mamy wpływu na to, co dzieje się obecnie na świecie. Ja też zawsze staram się dostosować do sytuacji, w której stawia mnie życie. Teraz jest tak samo - przyznała.

Marzenie, które spowodowało, że po latach sukcesów na arenie ogólnopolskiej Kiełbasińska zmieniła swój koronny dystans 200 m na dwukrotnie dłuższy jest jedno - medal igrzysk olimpijskich. Za niego oddałaby zapewne wszystkie dotychczasowe krążki, chociaż zawsze z dużym szacunkiem odnosi się do każdego z wygranych biegów, zawodów, mistrzostw, a także pokonania jakieś granicy - wytrzymałości, szybkości czy po prostu własnych ograniczeń.

Tomasz Więcławski

Dowiedz się więcej na temat: Anna Kiełbasińska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje