Reklama

Reklama

Lekkoatletyczne MŚ. Anita Włodarczyk w finale rzutu młotem

Anita Włodarczyk (Skra Warszawa) zapewniła sobie udział w czwartkowym finale konkursu rzutu młotem w lekkoatletycznych mistrzostwach świata w Pekinie. Polka już w pierwszej próbie eliminacji uzyskała 75,01 m. Odległość kwalifikacyjna wynosiła 72,50 m.

Sprawdź, kiedy nasi będą walczyć o medale!

Udział tegorocznej rekordzistki globu (81,08) w eliminacjach trwał niespełna kwadrans. W kole pojawiła się jako piąta z zawodniczek grupy A i od razu przekroczyła minimum. Później żadna z zawodniczek nie rzuciła dalej.

- Plan został wykonany w stu procentach, więc jestem bardzo zadowolona. Upał mi nie przeszkadzał, dobrze się czułam, mimo że słabo spałam. Mam za sobą tylko sześć godzin snu, ale na rozluźnienie poczytałam sobie książkę o rynku samolotowym, bo uwielbiam latać - przyznała.

Reklama

Jak poinformowała, plan na czwartkowy finał jest taki, jak zwykle - w pierwszej kolejce chciałaby rzucić "na zaliczenie", w kolejnej już może... rekord świata.

- Jestem bardzo dobrze przygotowana. Nie byłam jednak jeszcze w sytuacji, w której startowałam dzień po dniu - zaznaczyła.

Zgodnie z tradycją przed eliminacjami zjadła jajka. Na głód w Pekinie - w przeciwieństwie m.in. do Pawła Fajdka - nie narzeka.

- Mam ze sobą polską czekoladę i batoniki białkowe. Jedzenie nie jest aż takie złe, więc jakoś sobie radzę. A by się odstresować, chodzimy codziennie z Piotrkiem Małachowskim na kawę do pobliskiej kawiarni - dodała.

Włodarczyk chciałaby, by w finałowej "12" znalazły się wszystkie jej najgroźniejsze rywalki.

- Bo wtedy sama też czuję większą mobilizację, by daleko rzucić. Ostatnio przegrałam złoto z Rosjanką Tatianą Łysenko. Teraz jej nie ma, więc bardzo bym chciała stanąć na najwyższym stopniu podium - podkreśliła.

Zobacz wypowiedź Anity Włodarczyk dla TVP:

Oprócz niej w tej grupie o miejsce w finale starała się Malwina Kopron. Podopieczna trenera Czesława Cybulskiego osiągnęła 69,53. Okazało się, że był to 14. rezultat kwalifikacji. Do awansu do finałowej "12" zabrakło 34 cm.

Gorzej spisała się rywalizująca w grupie B Joanna Fiodorow (obie OŚ AZS Poznań). Brązowa medalistka ubiegłorocznych mistrzostw Europy miała tylko jedną udaną próbę, ale wynik 68,72 wystarczył jedynie do 17. lokaty.

Los Polki podzieliła m.in. dwukrotna wicemistrzyni Starego Kontynentu Słowaczka Martina Hrasznova, która 68,80 i była 16.

Drugi wynik kwalifikacji - 74,39 - uzyskała Alexandra Tavernier. Francuzka ustanowiła rekord życiowy. Minimum osiągnęły jeszcze tylko Chinki Zheng Wang - 73,06 i Wenxiu Zhang - 72,92. Utytułowana Niemka Betty Heidler posłał młot na odległość 70,60 i do finału awansowała z dziewiątym rezultatem.

Skład finału konkursu rzutu młotem kobiet:

 1. Anita Włodarczyk (Polska)           75,01

 2. Alexandra Tavernier (Francja)       74.39

 3. Zheng Wang (Chiny)                  73,06

 4. Wenxiu Zhang (Chiny)                72,92

 5. Zalina Margieva (Mołdawia)          72,29

 6. Amber Campbell (USA)                72,06

 7. Kathrin Klaas (Niemcy)              71,41

 8. Sophie Hitchon (W.Brytania)         71,07

 9. Betty Heidler (Niemcy)              70,60

10. Rosa Rodriguez (Wenezuela)          70,57

11. Amanda Bingson (USA)                69,99

12. Alena Sobalewa (Białoruś)           69,86


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne