Reklama

Reklama

Lekkoatletyczne MŚ: Anita Włodarczyk nie wyklucza rekordu globu

Anita Włodarczyk nie wyklucza odebrania Niemce Betty Heidler rekordu globu w rzucie młotem, a Tomasz Majewski lepszego koloru medalu aniżeli brązowy w pchnięciu kulą. Piątek wieczór przyniesie kibicom kolejne emocje w siódmym dniu mistrzostw świata w Moskwie.

A ten zacznie się serią eliminacji. O 7.30 czasu polskiego na stadionie Łużniki rzucać oszczepem będą kobiety, o 7.45 - 100 m przez płotki, o 8.00 - trójskok mężczyzn, a od 8.35 - aż siedem serii biegu na 200 m mężczyzn. W piątej wystartuje Karol Zalewski (AZS UWM Olsztyn), zaś w ostatniej jamajski król sprintu Usain Bolt.

Poranną sesję zakończą kwalifikacje sztafet 4x400 m kobiet. Do walki o finał szykują się: Justyna Święty (AZS AWF Katowice), Małgorzata Hołub (KL Bałtyk Koszalin), Iga Baumgart (BKS Bydgoszcz), Patrycja Wyciszkiewicz (SL Olimpia Poznań) i Agata Bednarek (AZS Łódź).

Reklama

Wieczorna część 14. lekkoatletycznych mistrzostw świata rozpocznie się o godz. 17 od finału rzutu młotem. W elitarnej dwunastce zawodniczek nie ma Heidler. A to do niej od 21 maja 2011 roku należy rekord globu wynoszący 79,42. Czy Polka jest w stanie odebrać go Niemce i być pierwszą kobietą, która pośle żelazną kulę poza granicę 80 metrów?

"Nie wykluczam tego. Zobaczymy. W tym celu musi się jednak wszystko bardzo dobrze poukładać, zwłaszcza odpowiednia dyspozycja dnia" - podkreśliła zawodniczka warszawskiej Skry, która lubi zaczynać dzień wielkich imprez od... jajek.

"Podtrzymuję jajeczną tradycję, zapoczątkowaną w 2009 roku podczas mistrzostw świata w Berlinie, gdzie rekordem świata 77,96 zdobyłam złoty medal. Jak w lipcu jechałam z ośrodka COS Cetniewo we Władysławowie do Torunia na mistrzostwa Polski, to również nie było inaczej. Na śniadanie zjadłam trzy gotowane jajka. W Moskwie jest jednak problem, bo jajka mi nie smakują. A w ogóle jedzenie jest słabe" - wspomniała Włodarczyk, która dla odmiany ma dobry smak niedawnego zwycięstwa na stadionie Łużniki.

Dwa miesiące temu wynikiem 74,28 wygrała konkurs w mityngu IAAF Challenge. Drugie miejsce zajęła wówczas mistrzyni olimpijska z Londynu Rosjanka Tatiana Łysenko (72,97), która broni tytułu mistrzyni świata zdobytego dwa lata temu w Korei Południowej.

Gdy kończyć się będzie rzut młotem, o godz. 18.10 rywalizację rozpoczną kulomioci. Majewski (AZS AWF Warszawa). jest wprawdzie po dwóch operacjach w łokciu i ma spore zaległości treningowe, ale mimo wszystko uważa, że brąz jest w jego zasięgu.

"Nie będzie dalekiego pchania. Jedynie Ryan Whiting pokazał, że wygra ten konkurs. Pozostali zawodnicy są w zasięgu, jednak wszystko zależy też od tego jak ułoży się rywalizacja. Nie jestem w najwyższej formie, ale na trochę mnie stać. Może nawet i na inny kolor medalu aniżeli brązowy" - powiedział dwukrotny mistrz olimpijski.

Piątkowy spektakl lekkoatletyczny zakończy nietypowo finał 4x400 m mężczyzn, który tradycyjnie zamykał mistrzostwa świata. Niewiele brakowało, a pobiegłaby w nim polska sztafeta.

Kacper Kozłowski (AZS UWM Olsztyn), Rafał Omelko (AZS AWF Wrocław), Łukasz Krawczuk i Marcin Marciniszyn (obaj WKS Śląsk Wrocław) uzyskali najlepszy wynik w tym sezonie 3.01,73, siódmy w gronie startujących w czwartek zespołów, ale nie zdołali awansować miejscem. W swej serii, która była najsilniejsza, zajęli piątą lokatę. Gdyby rywalizowali w innej, mogliby być w finale.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje