Reklama

Reklama

Lekkoatletyczne MME. Kardasz: Nie potrzebuję fałszywych przyjaciół

Młodzieżowa wicemistrzyni Europy w pchnięciu kulą Klaudia Kardasz przyznała, że odstresowują ją filmy ze śmiesznymi kotami. Lubi te zwierzęta. Podobnie jak one stara się w życiu podążać swoimi drogami i nie zabiega o fałszywych przyjaciół.

- Wczorajszy konkurs był jednym z moich najlepszych w karierze. Byłam stabilna, a nie tylko dobra w jednej próbie. Walczyłam zaciekle z Turczynką, a udało się również pokonać Niemkę. Jestem zadowolona i bardzo cieszę się z tego krążka, gdyż dwa lata temu byłam czwarta w ME juniorów. Wiem, że stać mnie na pchanie powyżej 18 metrów, ale potrzebuję jeszcze zdobyć doświadczenie w ważnych imprezach - powiedziała w rozmowie z PAP Kardasz.

Reklama

Zawodniczka klubu Podlasie Białystok pchnęła w sobotę w Bydgoszczy kulę na odległość 17,67. Zwyciężyła Szwedka Fanny Roos - 18,14, a trzecia była Niemka Alina Kenzel 17,46. Polka w pierwszej próbie uzyskała 17,34, poprawiała się w trzeciej na 17,45 i w szóstej na 17,67.

- Największe rezerwy mam w technice. Wszyscy mi mówią, że ona u mnie leży. Nie ważne jednak jak, ważne, że pcham efektywnie. Śmiejemy się z Darią Zabawską, że +blond team+ w naszej grupie wygrywa. Jak widać nasz szkoleniowiec nie jest taki zły. Każdy może mieć o nim swoje zdanie, ale dla nas jest najlepszy - wskazała Kardasz.

Trenerem Kardasz, podobnie jak srebrnej medalistki w rzucie dyskiem Zabawskiej, jest Przemysław Zabawski. Przez kolejne dni kulomiotka będzie trenowała w Spale przed mistrzostwami kraju, które odbędą się w Białymstoku. Po nich wróci do tego samego ośrodka, żeby szlifować formę przed seniorskimi mistrzostwami świata w Londynie.

- Chciałabym tam powalczyć o finał. Nie spinam się. Ten start jest dla mnie nauką, ale będę po nim wiedziała, czy moje głowa wytrzymuje takie obciążenia. Nie ma na mnie presji i super byłoby pchnąć minimum uprawniające do startu w finale - dodała Kardasz.

Młoda zawodniczka bardzo lubi koty. Sama ma jednego w domu.

- Mam kota, który ma dwa lata. Nauczyłam ją, bo to kotka, aportować. Wabi się +kicia+. Lubię również psy, ale je troszeczkę mniej. Odstresowują mnie także filmy ze śmiesznymi kotami, które znajduję w internecie. Jestem taką osobą, która nie zabiega szczególnie o czyjeś względy. Nie potrzebuję dużego kontaktu z ludźmi i pięćdziesięciu przyjaciół. Wystarczy jeden prawdziwy - podsumowała Kardasz.

Dowiedz się więcej na temat: Klaudia Kardasz | lekkoatletyczne mme

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje