Reklama

Reklama

Lekkoatletyczne ME - trzech Polaków w finale 800 m

Adam Kszczot, Artur Kuciapski i Marcin Lewandowski (SL WKS Zawisza Bydgoszcz) awansowali do piątkowego finału biegu na 800 m lekkoatletycznych mistrzostw Europy.

Po raz pierwszy w historii w finale tej konkurencji ME wystąpi trzech Polaków.

Podczas gdy Kszczot i Lewandowski to doświadczeni zawodnicy, to Kuciapski debiutuje w tego typu imprezie.

Podopieczny Andrzeja Wołkowyckiego w swojej serii był drugi za Francuzem Pierre-Ambroise Bossem i miał wynik 1.46,05. To czas gorszy o zaledwie 0,01 s od rekordu życiowego.

Kszczot i Lewandowski popisali się bardzo dobrym taktycznie rozwiązaniem biegu. Na dwóch pierwszych miejscach znaleźli się na 200 m przed metą i rywale nie byli już w stanie ich dogonić. Na ostatniej prostej Polacy kontrolowali sytuację i nie dali się wyprzedzić. Kszczot, halowy wicemistrz świata, miał czas 1.47,12, a Lewandowski - 1.47,14.

Reklama

Finał zaplanowany jest na piątek na godz. 19.55.

Skład finałowego biegu na 800 m ME i wyniki półfinałów:  

1. Pierre-Ambroise Bosse (Francja)    1.45,94

2. Artur Kuciapski (Polska)           1.46,05

3. Andreas Bube (Dania)               1.46,09

4. Mark English (Irlandia)            1.46,23

5. Jozef Repcik (Słowacja)            1.46,94

6. Adam Kszczot (Polska)              1.47,12

7. Marcin Lewandowski (Polska)        1.47,14

8. Amel Tuka (Bośnia and Hercegowina) 1.47,18

Po awansie powiedzieli:

Artur Kuciapski (AZS AWF Warszawa): "Tak się cieszę, że chyba nic nie powiem... Dałem się wyszumieć rywalom na 600 metrach, a potem przystąpiłem do ataku i w efekcie drugie miejsce z czasem o jedną setną gorszym od rekordu życiowego. Marzeniem był półfinał, a tu jest finał. Doprawdy nie wiem, na co mnie stać. Widzę, że jestem nieobliczalny. Apetyt rośnie w miarę jedzenia. Ale... trzeba zachować spokój. Teraz idę do beczki z lodem, dwa razy po dwie minuty, trzeba rozbić zakwasy".

Adam Kszczot (RKS Łódź): "Rewelacja, trzech Polaków w finale! Plan wykonany z nawiązką. Co dalej? Minimum dwa krążki. Sam bieg był bardzo równy, nie było wielkiego szału. Szarpnęliśmy w odpowiednim momencie, dwieście metrów przed metą".

Marcin Lewandowski (SL WKS Zawisza Bydgoszcz): "Nie walczyłem z Adamem. Oglądaliśmy się na siebie, bo nigdy nie wiadomo, co się może wydarzyć. Ktoś głowę wsadzi na mecie i po zabawie. Mamy biało-czerwony finał. Po raz pierwszy w historii mistrzostw Europy jest w nim trzech Polaków. Tworzymy historię, mam nadzieję na długie lata. Mnie uczył Czapiewski, potem ja Kszczota, a teraz ja Artura. Odbywaliśmy wspólne treningi, bo pamiętam, jak to jest w debiucie na takiej imprezie. To nie jest mityng. Moim atutem jest to, że się szybko regeneruję".

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje