Reklama

Reklama

Lekkoatletyczne ME: Polski dzień w Helsinkach

Trzy medale, w tym jeden złoty Anity Włodarczyk w rzucie młotem zdobyli polscy lekkoatleci ostatniego dnia mistrzostw Europy w Helsinkach. Po brąz sięgnęli: Artur Noga na 110 m przez płotki i sztafeta kobiet 4x100 m, a w sobotę młociarz Szymon Ziółkowski.

Jako pierwsze z miejsca na podium cieszyły się w niedzielę sprinterki: Marika Popowicz (SL WKS Zawisza Bydgoszcz), Daria Korczyńska (WKS Śląsk Wrocław), Marta Jeschke (SKLA Sopot) i Ewelina Ptak (WKS Śląsk). Tuż po tym jak ostatnia z nich minęła linię mety, swój ostatni rzut oddawała Włodarczyk.

Reklama

Sztafeta podbiegła do cieszącej się mistrzyni Europy i wspólnie na stadionie świętowały sukces. "To niesamowity moment, kiedy możemy razem się radować" - powiedziała Włodarczyk, której z trybun kibicowali jej oraz Kamili Skolimowskiej rodzice.

Zawodniczce warszawskiej Skry wystarczył na złoto wynik 74,29. "Wiem, że w obliczu igrzysk w Londynie jest to słaby rezultat, ale jestem w ciężkim treningu, a ten start potraktowałam jako przerywnik" - zaznaczyła.

"Nazwano naszą sztafetę "torpeda", bo taka właśnie jest. Charakteryzuje nas sukces, zwycięstwo i energia. Chciałyśmy, by była ambitna i na medal; i tak się stało. To jest dla nas cudowna chwila" - podkreśliła najmłodsza ze sprinterek Popowicz.

Polską sztafetę, która miała czas 43,06 wyprzedziły Niemki - 42,51 i Holenderki - 42,80. Wśród mężczyzn triumfowali Holendrzy z rekordem kraju - 38,34.

Na najniższym stopniu podium stanął również Noga (Warszawianka). To jego pierwszy medal w kategorii seniora. 110 m przez płotki przebiegł w 13,27 i wyrównał rekord kraju.

"Chciałem go tutaj poprawić, ale co się odwlecze to nie uciecze" - podkreślił. Szybsi od niego byli Rosjanin Siergiej Szubienkow - 13,16 i Francuz Garfield Darien - 13,20.

Zabrakło szczęścia czterystumetrowcom, którzy w sztafecie 4x400 m liczyli na medal, ale uplasowali się na czwartej pozycji. Wygrali Belgowie - 3.01,09.

"Tak niewiele brakowało. Czujemy ogromny niedosyt, bo wiemy, że było nas stać, by pobiec lepiej" - mówił Marcin Marciniszyn, który dwa dni wcześniej w biegu indywidualnym zajął siódme miejsce.

Słabo wypadły ich koleżanki w sztafecie 4x400 m: Agata Bednarek (AZS Łódź), Justyna Święty (AZS AWF Katowice), Magdalena Gorzkowska (TS AKS Chorzów) i Anna Jesień (LŁKS Prefbet Śniadowo Łomża), zajmując w finale ostatnie miejsce, ale skład był bardzo młody. Najważniejszy był wynik, który miał dać im awans na igrzyska. Tak też się stało. Rezultat 3.30,17 wystarczył, by w światowym rankingu znaleźć się w "16" najlepszych.

"Walczyłyśmy do samego końca. Wystarczyło na ósmą pozycję, ale najważniejszy jest dla nas czas" - zaznaczyła Jesień. Najszybsze w niedzielę były Ukrainki - 3.25,07.

Zadowolony z piątej lokaty i rezultatu 3.46,69 na 1500 m był Bartosz Nowicki (WKS Śląsk Wrocław). Zwyciężył Norweg Henrik Ingebrigtsen - 3.46,20.

"Dałem z siebie sto procent, nie zawaliłem taktyki i wszystko było na dobrym poziomie. Nie mam na co narzekać, a piąty zawodnik mistrzostw Europy też nieźle brzmi" - ocenił.

Na ósmym miejscu konkurs w skoku w dal zakończył Tomasz Jaszczuk (MKS Pogoń Siedlce). W drugiej próbie zmierzono mu odległość 7,90. Najdalej wylądował Niemiec Sebastian Bayer - 8,34.

"Miałem kłopoty z rozbiegiem. Nie radziłem sobie z wiatrem, dlatego miałem aż trzy skoki spalone. Najbardziej szkoda mi trzeciej próby, bo była naprawdę daleka" - podsumował Jaszczuk.

Do ścisłego finału w rzucie dyskiem nie awansowała Joanna Wiśniewska. Zawodniczka LKS Polkowice miała 57,72. Najlepsza była Chorwatka Sandra Perkovic - 67,62.

Wiele działo się w finale skoku o tyczce. Z presją znakomicie poradził sobie Francuz Renaud Lavillenie, który jako jedyny nie strącił poprzeczki na 5,97, co jest najlepszym tegorocznym wynikiem na świecie. Na 1500 m kobiet najszybsza była Turczynka Asli Cakir-Alptekin - 4.05,31, a na 10 000 m Portugalka Dulce Felix - 31.44,75.

Dowiedz się więcej na temat: Anita Włodarczyk

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama