Reklama

Reklama

Lekkoatletyczne HMŚ: Strzałkowski wyrównał rekord Polski w skoku w dal

Adrian Strzałkowski uzyskał 8,18 m w eliminacjach skoku w dal halowych mistrzostw świata w Sopocie, wyrównując rekord Polski Marcina Starzaka z 2009 roku. Zawodnik MKS Aleksandrów Łódzki zapewnił sobie udział w sobotnim finale.

Do tej pory miał rekord życiowy - 7,96, który osiągnął także w tym roku.

- Spodziewałem się, że osiągnę wynik w granicach ośmiu metrów, ale że będzie to aż tak daleko, to dla mnie trochę zaskoczenie. Powtórek jeszcze nie widziałem, ale wszyscy mi mówią, że na belce było bardzo ciasno. Przede wszystkim jednak nie popełniłem żadnych wielkich, technicznych błędów - ocenił na gorąco niespełna 24-letni lekkoatleta.

Zainteresowanie mediów, jakie wzbudził, wyraźnie go onieśmielało. Zwłaszcza że to jego debiutancki występ w imprezie tej rangi.

Reklama

- Po mistrzostwach Polski w Ergo Arenie, postanowiliśmy z trenerem zostać w Gdańsku i dokładnie trenować na tej skoczni. Bardzo dobrze ją poznałem, wiedziałem, czego mogę się spodziewać. Po odbiciu nie wiedziałem, że jest dobrze, dopiero jak zobaczyłem ślad na piasku, pomyślałem, że wszystko przebiegło zgodnie z planem i że może jest 8,10. Nie boję się o finał, bo zazwyczaj powtarzam swoje skoki, więc jeśli udało się w eliminacjach, to powinno być tak i później - przyznał.

Ze Starzakiem, którego rekord Polski wyrównał, zna się bardzo dobrze. - Na pewno jakiegoś sms-a od niego dostanę. Cieszę się, że udało się skoczyć tyle, co on. Czy taki rezultat wziąłbym w ciemno przed finałem? Chyba tak - dodał.

Strzałkowski przygodę z lekkoatletyką zaczynał w Stalowej Woli. - W szkole zacząłem po prostu uczęszczać na treningi. Najpierw trzy razy w tygodniu, koncentrowałem się na trójskoku, ale już po pierwszym sezonie postawiłem na skok w dal. Gdy zaczęły pojawiać się wyniki, to postanowiłem zostać w sporcie - powiedział.

Obecnie trenuje z Leszkiem Lipińskim. - Gdy pojechałem na studia do Szczecina, nie mogłem sobie znaleźć trenera, postanowiłem nawiązać współpracę z moim obecnym szkoleniowcem. To było jakiś rok temu - przypomniał.

Finał zaplanowany jest na sobotę na 19.50.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne