Reklama

Reklama

Lekkoatletyczne HMŚ: Sto procent skuteczności Polaków w eliminacjach

Wszyscy polscy lekkoatleci, którzy startowali w sesji porannej 15. halowych mistrzostw świata w Sopocie awansowali do półfinałów lub finałów. Bardzo dobrze zaprezentowała się w Ergo Arenie zwłaszcza sztafeta kobiet 4x400 m.

"Biało-czerwone" biegły w składzie: Ewelina Ptak (WKS Śląsk Wrocław), Patrycja Wyciszkiewicz (SL Olimpia Poznań), Joanna Linkiewicz (AZS AWF Wrocław) i Małgorzata Hołub (KL Bałtyk Koszalin). W swej serii były trzecie (3.29,48), za zespołami USA (3.29,06) i Jamajki (3.29,43). - Pobiegłyśmy szybciej niż na stadionie. To był naprawdę bardzo szybki bieg. Może uda się w finale poprawić rekord Polski - powiedziała Wyciszkiewicz.

Zadowoleni byli także mężczyźni. - Tutaj wszystko może się wydarzyć. W finale wzmocni nas jeszcze Rafał Omelko, więc możemy liczyć na medal - ocenił Krawczuk, który prawdopodobnie już nie wystąpi. W eliminacjach poczuł ból w mięśniu dwugłowym.

Reklama

Zespół biegł w składzie: Kacper Kozłowski (AZS UWM Olsztyn), Patryk Dobek (SKLA Sopot), Łukasz Krawczuk i Jakub Krzewina (obaj WKS Śląsk Wrocław). W swej serii zajął trzecie miejsce, za Amerykanami i Jamajczykami.

Dobrze spisali się też Polacy na skoczni. Karol Hoffmann (MKS Aleksandrów Łódzki) w trójskoku i Teresa Dobija (AZS Łódź) w skoku w dal awansowali do niedzielnego finału.

- Jestem bardzo szczęśliwa. Mieliśmy możliwość trenowania w tej hali, więc mamy rozbieg dopasowany idealnie. W finale oczekuję od siebie znacznie więcej - skomentowała Dobija.

W półfinale 60 m przez płotki pobiegnie Dominik Bochenek (SL WKS Zawisza Bydgoszcz). W swojej serii był trzeci czasem 7,68. - Celem jest finał. Zbyt dużo razy odpadałem wcześniej i czas w końcu się w nim znaleźć - powiedział.

Szczęśliwe były sprinterki. Marta Jeschke (SKLA Sopot) i Anna Kiełbasińska (AZS AWF Warszawa) wystąpią w niedzielnym półfinale 60 m.

- To dla mnie bardzo ważne, bo startowałam przed własną publicznością. Chciałam jeszcze raz dostać możliwość biegania w tej hali - przyznała.

Atmosferę chwalili wszyscy. - Był taki huk, że to aż niosło. To dodaje skrzydeł i chce się tej publiczności dać trochę radości - wspomniała Hołub, która biegała w sztafecie 4x400 m.

Po południu rozegranych zostanie aż 12 finałów, w tym skok wzwyż kobiet z Kamilą Lićwinko (Podlasie Białystok) i Justyną Kasprzycką (AZS AWF Wrocław) oraz skok o tyczce mężczyzn z Pawłem Wojciechowskim (SL WKS Zawisza Bydgoszcz) i Robertem Soberą (AZS AWF Wrocław).

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy