Reklama

Reklama

Lekkoatletyczne HMŚ. Rogowska: Wyczułam rozbieg w Ergo Arenie

Trzy dni po halowych mistrzostwach Polski Anna Rogowska uzyskała na treningu w Ergo Arenie wynik o 30 cm lepszy od tego, który zapewnił jej złoty medal. "Ta bieżnia jest bardzo szybka i wreszcie udało mi się wyczuć rozbieg" - powiedziała tyczkarka SKLA Sopot.

W niedzielnym konkursie mistrzostw Polski Rogowska oddała jeden dobry skok na wysokości 4,40 m. Kolejne trzy próby na 4,60 były już nieudane.

Reklama

- Bieżnia w Ergo Arenie jest bardzo szybka, a specyfika naszej konkurencji wymaga, abyśmy zawsze odbijali się w konkretnym punkcie. Przy 40 metrach rozbiegu 15 cm robi bardzo dużą różnicę i nawet minimalna niedokładność w tej fazie może zdecydować o pomyślności całego skoku. Tak było w moim przypadku w trakcie mistrzostw Polski. Byłam w dobrej formie, ale mój występ nie był zbyt udany. Z wynikiem 4,40 nie mam przecież czego szukać na mistrzostwach świata - przyznała.

W środę podczas otwartego treningu w tym samym obiekcie niespełna 34-letnia zawodniczka poprawiła się aż o 30 cm. - Wreszcie udało mi się wyczuć ten rozbieg. Dzisiaj miałam wrażenie, że ta bieżnia pracuje dla mnie. Zresztą Paweł Wojciechowski miał podobne odczucie. Treningi tuż przed mistrzostwami świata mają nam pomóc w poznaniu specyfiki tej skoczni - wyjaśniła.

Brązowa medalistka igrzysk olimpijskich z Aten w 2004 roku jest z rezultatem 4,76 m liderką światowego rankingu.

- Za to medali się nie przyznaje. Można świetnie skakać przez cały rok, ale prawdziwy sprawdzian będzie miał miejsce 9 marca w Ergo Arenie. I wtedy trzeba zademonstrować swoją wartość. Poziom tej konkurencji jest na świecie bardzo wyrównany. W czołówce nie ma większych dysproporcji, bo zawodniczek na poziomie 4,71 jest dziewięć. Wierzę, że na mistrzostwach świata pokażę na co mnie stać, ale o sukcesie w Sopocie będzie decydować nie tylko przygotowanie techniczne i fizyczne, ale również psychiczne - stwierdziła.

Z dyspozycji swojej podopiecznej i jednocześnie żony zadowolony jest trener Jacek Torliński. - Ze względu na jej grudniową kontuzję bardzo późno rozpoczęliśmy przygotowania, ale udało nam się wypracować bardzo dobrą dyspozycję. Wiem jednak, że Ania przygotowana jest na zdecydowanie wyższe skakanie niż 4,70. Zresztą ten wynik to jest prawie jej treningowe apogeum, bo w okresie przygotowawczym nie uzyskiwała znacznie lepszych wyników. Poza tym teraz ważniejsza od wysokości jest powtarzalność - skomentował sopocki szkoleniowiec.

Po środowym treningu trener Torliński zapowiedział, że do mistrzostw świata Rogowska zamierza przygotowywać się w spokoju, bez udziału mediów. - Teraz najważniejszy jest dla nas spokój. Chcemy się trochę odseparować, żeby Ania mogła skoncentrować się tylko na treningu. Na wywiady przyjdzie czas po mistrzostwach świata. Nie wyobrażam sobie, aby podczas tej imprezy nie stanęła na podium - podsumował.

Dowiedz się więcej na temat: Anna Rogowska | Halowe MŚ w lekkoatletyce

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje