Reklama

Reklama

Lekkoatletyczne HMŚ: reprezentacja USA dotarła na Sopotu

Najliczniejsza reprezentacja biorąca udział w 15. halowych mistrzostwach świata, które rozpoczną się w piątek, dotarła w poniedziałek rano do Trójmiasta. Amerykanie wysłali do Sopotu 48 lekkoatletów (24 kobiety i tyluż mężczyzn), w tym trzech obrońców tytułu.

Amerykanie zgłosili do mistrzostw drużynę składającą się z 62 lekkoatletów, ale w tym gronie było również 14 rezerwowych. Ostatecznie od piątku do niedzieli o 26 kompletów medali rywalizować będzie 48 reprezentantów USA - 24 kobiety i tyluż mężczyzn.

Reklama

Stany Zjednoczone tradycyjnie uchodzą za głównego kandydata do zwycięstwa w klasyfikacji medalowej. Lekkoatleci tego kraju zdominowali dwa lata temu poprzednie mistrzostwa w Stambule - z 26 konkurencji wygrali aż 10, a w sumie zdobyli 18 medali - ponadto trzy srebrne i pięć brązowych. Druga w tej klasyfikacja Wielka Brytania wywalczyła dziewięć medali - dwa złote, trzy srebrne i cztery brązowe. Polacy musieli się zadowolić jednym trzecim miejscem kulomiota Tomasza Majewskiego (AZS AWF Warszawa).

Z Amerykanów w Ergo Arenie mistrzowskiego tytułu bronić będzie jednak tylko Bernard Lagat na 3000 m (triumfował na tym dystansie także w 2010 roku w Dausze oraz, ale w barwach Kenii, w 2004 roku w Budapeszcie), kulomiot Ryan Whiting oraz siedmioboista Ashton Eaton. Zresztą ten ostatni zapowiedział, że w Sopocie zamierza pobić rekord świata. Do Trójmiasta przyjechał również uczestnik mistrzowskiej sztafety 4x400 metrów Calvin Smith.

Z kolei na czele kobiecej drużyny stoi mistrzyni olimpijska z Londynu w 2012 roku i ubiegłoroczna wicemistrzyni świata z Moskwy w skoku o tyczce Jennifer Suhr.

- Ostatnie mistrzostwa w Turcji były dla nas wyjątkowo udane i z pewnością w Sopocie chcielibyśmy powtórzyć sukces sprzed dwóch lat. Nie będzie to jednak łatwe zadanie, bo wiele krajów przysłało do Polski bardzo silne ekipy. W składzie naszej młodej drużyny jest wielu znakomitych zawodników, ale jak silny mamy zespół, przekonamy się w niedzielę - powiedział na lotnisku w Rębiechowie szef techniczny amerykańskiej ekipy Tim Weaver.

Weaver komplementował polską gościnność i pogodę. - Ludzie w Polsce są niezwykle mili i na każdym kroku starają się nam pomóc. Słyszałem, że w zeszłym roku w marcu w waszym kraju było pełno śniegu i bardzo zimno, natomiast teraz pogoda jest znakomita. Bardzo odpowiada nam również wasza kuchnia. Ja zasmakowałem szczególnie w żurku. Mam nadzieję, że w tak dobrych humorach jak jesteśmy przed mistrzostwami, wrócimy do Ameryki - dodał.

Amerykanie lecieli do Gdańska przez Kopenhagę i na lotnisku w Rębiechowie wylądowali w poniedziałek o godzinie 9.20. Ta ekipa liczyła 65 osób - poza zawodnikami w tym gronie znaleźli się również działacze, trenerzy i fizjoterapeuci. Do Polski nie dotarli jednak wszyscy lekkoatleci - później przyjadą największe gwiazdy USA, czyli Eaton i Whiting. Amerykanie zamieszkali w położonym nad samym morzem i w pobliżu Ergo Areny sopockim hotelu Mera SPA.

W poniedziałek swój przyjazd do Sopotu zapowiedziało także kilka innych reprezentacji - Kanada, Meksyk, Portoryko, Bułgaria, Dominikana, Tadżykistan, Wyspy Dziewicze, Brazylia (część tej ekipy, podobnie jak Serbia i Kuba, przyleciała już w niedzielę), Trynidad i Tobago, Wyspy Dziewicze oraz Etiopia.

Na czele tej ostatniej drużyny stoi halowa rekordzistka świata na 1500 i 3000 m Gebzebe Dibaba, która na mistrzostwach pobiegnie na tym drugim dystansie. Jednak większość ekip, także z najbardziej odległych zakątków świata, dotrze do Polski dopiero w środę.

Dowiedz się więcej na temat: Ashton Eaton | Halowe MŚ w lekkoatletyce

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje