Reklama

Reklama

Lekkoatletyczne HMŚ. Jerzy Skucha: Sukces organizacyjny i sportowy

Prezes PZLA Jerzy Skucha jest bardzo zadowolony z halowych mistrzostw świata, które w niedzielę zakończyły się w Sopocie. Ocenił, że impreza zakończyła się sukcesem organizacyjnym i sportowym.

"A świadczy o tym ilość osób, jaka do mnie przychodziła i gratulowała. Przedstawiciele IAAF otwarcie mówili, że zawody zostały świetnie zorganizowane, a ja jestem z tego niezmiernie dumny. Chwała tym, którzy byli w to zaangażowani. Do tego możemy mówić o sukcesie sportowym, bo trzy medale to znak, że jesteśmy w światowej czołówce" - ocenił Skucha.

Reklama

Na najwyższym stopniu podium w Sopocie stanęła skacząca wzwyż Kamila Lićwinko (Podlasie Białystok), a srebro wywalczyli w biegach na 800 m Angelika Cichocka (ULKS Talex Borzytuchom) i Adam Kszczot (RKS Łódź).

"Mnie najbardziej cieszy, że pokazały się nowe twarze. Kamila jest nowością może nie dla nas, ale dla całego świata już tak. Angelika sprawiła także wielką niespodziankę, a Adam zadomowił się w światowej czołówce. W klasyfikacji punktowej zajęliśmy wysokie drugie miejsce, to też cieszy. To znaczy, że lekkoatletyka żyje" - powiedział Skucha.

Najbardziej cieszy go także fakt, że nikt z liczącej 36 osób reprezentacji nie zawalił startu.

"Wszyscy wystąpili na miarę swoich możliwości. A może ci, którzy wypadli trochę słabiej, będą mieć po tych mistrzostwach chwilę refleksji, by zmienić sposób podejścia do treningu. To jest tylko tło tego, że wszyscy walczyli, wiele osób pobiło rekordy życiowe" - dodał.

Skucha poinformował także przy okazji, że PZLA, wraz z Bydgoszczą, starają się o organizację trzech kolejnych dużych imprez, ale już na otwartym stadionie.

"Złożyliśmy aplikację na drużynowe i młodzieżowe mistrzostwa Europy oraz na Puchar Kontynentalny. Wiem, że wszystkich trzech imprez nie dostaniemy, ale mam nadzieję, że choć jedna z tych europejskich przypadnie nam. Jeśli chodzi o trzecią - to może trudno oficjalnie o tym mówić, ale IAAF ma pewne zobowiązania w stosunku do nas i może będzie łaskawie na nas patrzeć" - zaznaczył.

Prezes PZLA uważa, że Polskę stać również na to, by organizować imprezę typu mistrzostwa Europy czy świata, ale... nie ma odpowiedniego stadionu w Warszawie.

"Rozmawialiśmy z szefem European Athletics i kiedy powiedzieliśmy, że myślimy o czempionacie Starego Kontynentu, odparł: "zbudujcie stadion w stolicy, to dostaniecie organizację". Autentycznie tego właśnie brakuje. Staram się o tym ciągle rozmawiać z odpowiednimi osobami, ale na razie bez skutku. Przecież wybudowanie stadionu lekkoatletycznego to nie jest wydatek miliarda złotych, a do 100 mln" - ocenił.

Bardzo istotne - zdaniem Skuchy - jest to, że impreza w Sopocie okazała się także organizacyjnym sukcesem.

"Dzięki temu rozmowa z przedstawicielami European Athletics o organizacji HME w 2017 roku w Toruniu była bardzo przyjemna. Nikt nam nie przyrzekł, że dostaniemy tę imprezę, ale widać, że władze są bardzo tym zainteresowane. Zwłaszcza, że organizacją zająłby się bardzo doświadczony sztab ludzi z Bydgoszczy i można zakładać, że będzie to dobrze zrobione" - dodał Skucha.

Bieżnia z Ergo Areny zostanie właśnie przewieziona do Torunia, gdzie powstaje nowa, lekkoatletyczna hala sportowa.

"Dzięki temu w Toruniu będą organizowane w przyszłości mistrzostwa Polski czy duże mityngi międzynarodowe, bo są sponsorzy. A ponadto na pewno będą przyjeżdżać tam na zgrupowania nasi zawodnicy. Tam są warunki do treningu i odpowiednie zaplecze" - zauważył.

PZLA nie zamierza też rezygnować ze Spały, gdzie obecnie lekkoatleci przygotowywali się do sezonu zimowego.

"Będziemy na pewno korzystać z obu ośrodków - może równocześnie, a może na przemian. Jeszcze zobaczymy. Najważniejsze, że takich miejsc przybywa. To będzie pierwsza prawdziwa bieżnia w Polsce" - podkreślił.

Sopot najlepszych lekkoatletów świata gościł przez trzy dni. Impreza zakończyła się w niedzielę.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje