Reklama

Reklama

Lekkoatletyczne HMŚ. Edward Szymczak: W tyczce możemy zdobyć trzy medale

Edward Szymczak przekonuje, że podczas 15. halowych mistrzostw świata (7-9 marca, Sopot) Polacy mogą zdobyć w skoku o tyczce trzy medale. "W tej konkurencji świat trochę przysnął i nie notujemy rewelacyjnych wyników" - powiedział gdański szkoleniowiec.

W Ergo Arenie wystąpią Anna Rogowska (SKLA Sopot) oraz Robert Sobera (AZS AWF Wrocław) i Paweł Wojciechowski (SL WKS Zawisza Bydgoszcz).

Reklama

"Mamy trzy medalowe szanse i wcale się nie zdziwię, jeśli zostaną one wykorzystane. Uważam, że Ania, do której należy najlepszy w tym roku wynik na świecie, z powodzeniem może zostać mistrzynią świata, a Sobera z Wojciechowskim stanąć obok siebie na podium. W tej konkurencji świat trochę w tym sezonie przysnął, bo nie notujemy rewelacyjnych wyników. Pomijam oczywiście fenomenalnego Francuza Renauda Lavillenie, który z powodu kontuzji nie pojawi się w Sopocie" - stwierdził Szymczak.

To właśnie do Francuza należą cztery najlepsze w tym roku wyniki na świecie. Drugi jest Niemiec Malte Mohr, który wcześniej legitymował się rezultatem 5,84 m, ale w sobotę skoczył w Berlinie 5,90. Na trzeciej pozycji plasuje się Brytyjczyk Luke Cutts (5,83), który tak jak i Mohr wystąpi w Ergo Arenie. Wojciechowski (5,76) zajmuje w tej klasyfikacji szóste, a Sobera (5,75) dziesiąte miejsce. Polacy będą mieli za przeciwników dziesięciu zawodników.

O medale również ma rywalizować 12 zawodniczek. O ile jednak wśród mężczyzn nie ma żadnego tyczkarza, który w 2012 roku stanął na podium halowych mistrzostw świata w Stambule i igrzysk olimpijskich w Londynie oraz rok temu w mistrzostwach świata w Moskwie, o tyle wśród pań ze światowej czołówki brakuje jedynie Rosjanki Jeleny Isinbajewej. W Sopocie wystartują m. in. mistrzyni olimpijska Amerykanka Jennifer Suhr i srebrna medalistka z Londynu Kubanka Yarisley Silva.

Niemniej to Rogowska, która 9 lutego w Gandawie skoczyła 4,76 m, legitymuje się najlepszym w tym roku wynikiem na świecie. Na drugim miejscu plasują się Brytyjka Holly Bleasdale i Suhr - 4,73 m.

"Za to medali się nie przyznaje. Swoją wartość trzeba potwierdzić 9 marca w Sopocie. Można świetnie skakać przez cały rok, a w najważniejszej imprezie sezonu nic nie osiągnąć. Poziom tej konkurencji jest obecnie bardzo wyrównany, bo pomiędzy czołowymi zawodniczkami różnice są niewielkie, a dziewczyn z wynikiem 4.71 metra jest dziewięć. Wierzę jednak, że w rodzinnym mieście, przy wsparciu polskiej publiczności, pokażę na co mnie stać" - zadeklarowała sopocianka.

Szymczak uważa, że w Ergo Arenie rywalizacja tyczkarzy nie będzie się toczyć na niebotycznych wysokościach. "Wśród mężczyzn wynik 5,80 m może nawet dać złoty medal, natomiast u kobiet rezultat 4,65, czyli mniej niż wynosiło minimum, zapewnić co najmniej trzecie miejsce" - podsumował trener AZS AWFiS Gdańsk.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje