Reklama

Reklama

Lekkoatletyczne HMŚ - Cichocka: Poprowadziłam bieg po rekord Europy

​Angelika Cichocka nie ukończyła wprawdzie rywalizacji na 1500 m podczas mityngu w Sztokholmie, ale - jak zaznaczyła po powrocie do kraju - wszystko jest w porządku. Miała tak poprowadzić bieg, aby pochodząca z Etiopii Szwedka Abeba Aregawi ustanowiła rekord Europy.

- Przed wyjazdem do Szwecji wiedziałam, że będę pacemakerką, czyli zawodniczką forsującą tempo. Tak jak było zaplanowane, prowadziłam stawkę przez 2/3 dystansu i po pokonaniu 1000 metrów zeszłam z bieżni. Mam zatem udział w osiągnięciu Aregawi. Cieszę się również z czasu, jaki miałam na 1000 metrów - 2.39 - powiedziała zawodniczka Taleksu Borzytuchom.

Cichocka już wcześniej uzyskała wyniki uprawniające ją do startu w 15. halowych mistrzostwach świata w Sopocie (7-9 marca) zarówno na 800 jak i 1500 m. Na tym drugim dystansie minima PZLA osiągnęły także Renata Pliś (MKL Maraton Świnoujście), Danuta Urbanik (KKS Victoria Stalowa Wola) i Katarzyna Broniatowska (AZS AWF Kraków). 

Reklama

- Jestem w komfortowej sytuacji, bo z naszej czwórki mam na 1500 m najlepszy rezultat, natomiast na 800 m tylko ja wywalczyłam do tej pory kwalifikację. Jeśli w danej konkurencji minimum uzyskają więcej niż dwie osoby, to udział w mistrzostwach świata zapewni sobie halowa mistrzyni Polski oraz zawodniczka z najlepszym wynikiem - wyjaśniła.

26-letnia lekkoatletka nie podjęła jeszcze decyzji, na jakim dystansie wystartuje w Ergo Arenie. - Nie ma szansy, aby pogodzić te dwie konkurencje. Ostatecznego wyboru dokonamy wspólnie z trenerem po halowych mistrzostwach kraju, 22 i 23 lutego w Sopocie. Na tych zawodach zamierzam pobiec zarówno na 800 jak i 1500 m. Czekają mnie tylko dwa starty, bo zamiast eliminacji zaplanowano jedynie serie na czas - wspomniała.

Pochodząca z Kartuz zawodniczka podkreśliła, że dokonując tego wyboru będzie kierowała się tylko własnym interesem. - Wiem, że jeśli zdecyduję się pobiec na 1500 m, zablokuję miejsce w reprezentacji koleżance, podczas kiedy na 800 będzie wakat. Nie mogę jednak sugerować się takimi uwarunkowaniami. Muszę patrzeć na siebie i swoje szanse. Przy tym wyborze weźmiemy z trenerem pod uwagę nie tylko moją formę na obu dystansach, ale także dyspozycję rywalek i spodziewaną obsadę tych konkurencji. To będzie nasza wspólna suwerenna decyzja - skomentowała.

Faworytką na 1500 m jest Etiopka Genzebe Dibaba, która w lutym poprawiła halowe rekordy świata na 1500 i 3000 m. - Ona jest z innej planety. To co wyprawia Dibaba, która +odjeżdża+ wszystkim zawodniczkom, jest niesamowite. Wydaje mi się jednak, że w Sopocie Etiopka pobiegnie raczej na trzy kilometry, bo na tym dystansie zdecydowanie nikt nie będzie jej w stanie zagrozić. Na razie trudno ocenić, w jakiej dyspozycji są chociażby Amerykanki i Rosjanki, bo one jeszcze nie zaczęły startować - dodała.

Podopieczna Tomasza Lewandowskiego (poprzednio przez ponad osiem lat współpracowała z Jarosławem Ścigałą) nie mogła ostatnich sezonów zaliczyć do udanych. Nie wzięła bowiem udziału zarówno w igrzyskach olimpijskich w Londynie jak i ubiegłorocznych mistrzostwach świata w Moskwie. - Sportowiec nie może załamywać się niepowodzeniami. Cała sztuka polega na tym, aby umieć podnieść się po takich porażkach. Mam nadzieję, że to będzie dla mnie przełomowy sezon. W ostatnich latach prezentowałam niezłą dyspozycję, aczkolwiek nie potrafiłam przeskoczyć pewnych barier. Chyba zatrzymałam się w rozwoju. Nie byłam już średniej klasy zawodniczką, ale brakowało mi czegoś, aby wspiąć się na najwyższą półkę. Tomasz Lewandowski ma świeże spojrzenie na mój trening, dzięki czemu jest w stanie wydobyć drzemiące we mnie rezerwy - podsumowała Angelika Cichocka.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje