Reklama

Reklama

​Lekkoatletyczne HMP. Tomasz Majewski: Poziom oceniam na 4+, a nawet 5

Wiceprezes PZLA Tomasz Majewski ocenił poziom zakończonych w niedzielę 62. lekkoatletycznych halowych mistrzostw Polski w Toruniu na 4+, a nawet 5. Za najwartościowsze wyniki uznał rezultat 18,77 w pchnięciu kulą Pauliny Guby oraz czasy czterystumetrowców.

- Poziom kuli kobiet w tym roku na świecie nie jest imponujący. Część czołowych zawodniczek wyłączona jest przez ciążę. Paulina prezentuje zupełnie nową jakość. Wcześniej wyniki powyżej 18 metrów zdarzały się jej raz na jakiś czas, a teraz jakby nie przyłożyła, to kula i tak leci powyżej tej granicy. W mistrzostwach świata w Birmingham (1-4 marca) ma wielką szansę na ścisły finał, a może nawet na medal - ocenił dwukrotny mistrz olimpijski w tej konkurencji z Pekinu w 2008 i Londynu w 2012 roku.

Reklama

Mieszane uczucia w Majewskim wzbudziła postawa kulomiotów. Szczególnie martwią go zmagania z kontuzją drugiego w Toruniu Konrada Bukowieckiego (AZS UWM Olsztyn), który uzyskał 20,60.

- Wystrzał Konrada podczas Copernicus Cup i pchnięcie 22-metrowe zaburzyło trochę obraz sezonu tego zawodnika, a nie jest on udany. Bukowiecki walczy z kontuzją, ale ma też problemy techniczne. Z "obrotowcami" tak jest, że można czasami trafić jedno pchnięcie nawet będąc w gorszej formie, a kula poleci dalej niż powinna. W Birmingham trzeba będzie przebrnąć eliminacje, a w finale uzyskać ok. 22 metrów, żeby myśleć o miejscach na podium, bo rywale na świecie prezentują bardzo wysoki poziom. Miejmy nadzieję, że z palcem naszego zawodnika będzie za dwa tygodnie lepiej - powiedział wiceprezes PZLA.

Pochwalił złotego medalistę Michała Haratyka (KS Sprint Bielsko-Biała).  On bardzo dobrze przyspiesza w kole i z próby na próbę się nakręca w konkursie. Jeżeli tak dalej będzie, to na mistrzostwach świata powinno być bardzo dobrze - ocenił.

Majewski jest również zadowolony z poziomu zaprezentowanego przez tyczkarzy - złotego medalistę Piotra Liska (OSOT Szczecin) oraz drugiego w niedzielę Pawła Wojciechowskiego (CWZS Zawisza Bydgoszczy SL).

- Chłopaki muszą tylko złapać trochę świeżości, bo obaj sporo już startowali w hali. Obaj będą liczyli się w Birmingham w walce o medale. Fajnie, że Piotrek jest liderem list światowych. Czołówka w tej konkurencji jest jednak bardzo szeroka. Mistrz globu Sam Kendricks, żeby było ciekawiej, przegrał w ten weekend w mistrzostwach USA ze Scottem Houstonem, który ustanowił rekord życiowy na poziomie 5,83. O naszych zawodników jestem jednak spokojny - dodał.

Z biegowych konkurencji wiceprezes związku wyróżnił rywalizację pań i panów na 400 m. Jego zdaniem u kobiet można było się spodziewać wysokiego poziomu, ale sporym zaskoczeniem jest postawa mężczyzn.

- W ostatnich latach panowie biegali skutecznie, jeżeli policzyć medale, ale wolno. Nikt nie przypuszczał, że czterech z nich zrobi minimum indywidualnie, a finał w Toruniu będzie tak pasjonujący. W takim składzie i na tym poziomie chłopaki mogą namieszać również w światowej czołówce - uważa Majewski.

Jego zdaniem "królowa sportu" wiele zyskuje mając do dyspozycji taki obiekt, jak hala w Toruniu.

- Jest miejsce do organizacji zawodów, jest poziom, więc i kibiców na trybunach pojawia się sporo. Wiadomo, że trzy dni po Copernicus Cup nie będzie znów takich tłumów, ale i tak było pod tym względem wspaniale. Szkoda, że nie mamy takich hal więcej, bo to jeszcze bardziej nakręcałoby zarówno wyniki, jak i zainteresowanie - podsumował Majewski. 

Dowiedz się więcej na temat: lekkoatletyka | Tomasz Majewski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje