Reklama

Reklama

Lekkoatletyczne HMP. Patryk Dobek: Idziemy w dobrym kierunku, ale 800 m to dużo taktyki

Specjalista od biegu na 400 m ppł Patryk Dobek został w niedzielę w Toruniu halowym mistrzem Polski w biegu na 800 m. "Ten wynik pokazuje, że idziemy w dobrym kierunku z trenerem, ale bieganie 800 m wymaga taktycznego przygotowania" - powiedział złoty medalista.

Dobek (MKL Szczecin) zaskoczył w Arenie Toruń wielu specjalistów od lekkiej atletyki. Sygnalizował już w tym sezonie wysoką dyspozycję na nowym dla siebie dystansie. Niewielu mimo to stawiało, że będzie w stanie pokonać "starego lisa" Adama Kszczota (RKS Łódź). Płotkarz wygrał po świetnym finiszu czasem 1.47,12. To jego rekord życiowy.

Reklama

"Starałem się trzymać w dzisiejszym biegu wcześniejszego planu. Wiedziałem, z kim rywalizuję, ale to mnie nie osłabiało. Lubię mierzyć się z najlepszymi, a rywalami byli "zawodowi" ośmiusetmetrowcy. Nie wiedziałem do końca, na co jestem gotowy, ale złoto mistrzostw Polski wskazuje, że idziemy w dobrym kierunku" - podkreślił Dobek.

Nie chciał przesądzać, że na stadionie odejdzie od biegu na 400 m ppł na rzecz 800 m.

"To pewien eksperyment, którego spróbowaliśmy z trenerem przed tym sezonem. Mam minimum indywidualne na halowe mistrzostwa Europy. Zobaczymy, co uda się tam zwojować, bo zawodnicy z innych krajów biegają bardzo szybko. Fajnie byłoby, aby skład w finale i na podium był jak dzisiaj podczas mistrzostw Polski. Byłbym wtedy zadowolony" - zażartował Dobek.

Przyznał, że nie jest obiegany na 800 m, a na tym dystansie bardzo liczy się taktyka. Trzeba reagować i podejmować decyzje w ułamku sekundy. Szczególnie na hali, gdzie jest więcej łuków. Żeby zafiniszować na 800 m, nie wystarczy szybkość, bo konieczna jest wytrzymałość. Co mi po szybkości, gdy się nie utrzymam w biegu za najlepszymi do ostatnich metrów?" - mówił złoty medalista.

Kszczot nie krył delikatnego zdziwienia rozwojem wypadków w niedzielę, gdyż celował w kolejny tytuł mistrza Polski.

"Gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta. Mateusz Borkowski mocno ruszył po 350 metrach i przeszło mi wtedy przez myśl, że możemy za to zapłacić. Tak też było" - mówił dziennikarzom Kszczot. Dodał, że poza drugim miejscem wszystko inne podczas mistrzostw Polski było tak, jak chciał, bo bieganie było naprawdę mocne.

Kszczot jest multimedalistą ME. Mimo wszystko to nadal on z trzech polskich ośmiusetmetrowców wydaje się najpoważniejszym kandydatem do podium podczas czempionatu Starego Kontynentu w Toruniu. Polskę podczas europejskiego czempionatu reprezentował będzie także Mateusz Borkowski (RKS Łódź).

"Nie sądzę, że przy trzech biegach podczas ME będzie wysokie tempo. To będzie raczej turniejowe bieganie, ale przesądzić tego nie można. Tak wysokiego poziomu w Europie na 800 m w hali nie było chyba od 2014 roku" - podkreślił Kszczot, halowy mistrz Europy z 2011, 2013 i 2017 roku. 

Autor: Tomasz Więcławski

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź



Dowiedz się więcej na temat: Patryk Dobek

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje